Władzom archidiecezji poznańskiej zarzuca się zaprzeczenie chrześcijańskiemu miłosierdziu. Ale czy to miłosierdzie ma wyrażać się w tym, że ten, kto przez dziesięciolecia korzystał z cudzego gruntu w ramach dzierżawy, a nawet i w ogóle bez żadnej umowy, nabywa moralne prawo do tego, by właściciel tego gruntu zapewnił mu mieszkanie, kiedy zechce grunt sprzedać? Czy byłoby to sprawiedliwe wobec innych potrzebujących?