„Byłem zaskoczony, gdy zobaczyłem ich w atrium - ludzi, którzy mówili raczej cicho, ale ich wzrok krzyczał. Pytali się, czy mogą zostać za zamkniętymi drzwiami - mogli, oczywista” – pisze br. Marcin Porożyński OP z krakowskiego klasztoru, w którym chronili się wczoraj uciekający przed zamachowcem ludzie.