W niedzielę doszło do dantejskich scen w kościele pw. św. Wawrzyńca w Grojcu (powiat oświęcimski), gdzie wzburzony tłum napadł na biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindela. Od 1997 roku proboszczem tej parafii był ks. Józef Zborek. Duchowny został jednak odwołany przez ordynariusza bielsko-żywieckiego z uwagi na dopuszczenie się poważnych nadużyć kanonicznych. Były już proboszcz odwołał się od decyzji biskupa do Stolicy Apostolskiej, ta jednak podtrzymała decyzję o jego odwołaniu. Ostatecznie więc duchowny 2 października opuścił parafię.
W niedzielę do Grojca przybył bp Roman Pindel, aby omówić przyszłość parafii z Radą Parafialną. Po trwającym około 2,5 godziny spotkaniu hierarcha zetknął się z setkami protestujących przed kościołem osób. Podnoszono agresywne okrzyki i uniemożliwiono biskupowi oraz towarzyszącym mu księżom opuszczenie terenu parafii. Na nagraniach zarejestrowano, jak uczestnicy zgromadzenia zaczynają szarpać duchownych, w tym bp. Pindela. Ostatecznie duchowni wyjechali dopiero w eskorcie policji.
Były proboszcz przerywa milczenie
Wczoraj z ks. Józefem Zborkiem skontaktowała się telefonicznie reporterka TVN24 Małgorzata Marczok.
- „Nie mogę nic powiedzieć, a po drugie w odpowiednim czasie wszystko będzie jasne”
- oświadczył duchowny.
Dziennikarka zwróciła uwagę na niejasności wokół całej sprawy. Były proboszcz stwierdził jednak, że „nie może nic powiedzieć”. Zaprzeczył, by miał jakiś zakaz wypowiedzi od biskupa.
- „Nie chcę o tym mówić. Wszystko będzie w odpowiednim czasie”
- uciął.
Duchowny nie chciał też zdradzić, jakie przestępstwo kanoniczne stało się powodem jego odwołania. Wcześniej diecezja wyjaśniała, że z uwagi na prywatność ks. Zborka nie podaje tej informacji do wiadomości publicznej, ale sam odwołany proboszcz może to zrobić.
„Ksiądz z powołania”
Wirtualna Polska poinformowała, że ks. Zborek przebywa obecnie w swojej rodzinnej wsi Jabłonki. Jej mieszkańcy spodziewają się możliwej pielgrzymki parafian z Grojca.
- „Ksiądz powiedział mi, że teraz go kilka godzin nie będzie. Ale wróci. Na razie będzie mieszkał tu w Jabłonce. Z dziennikarzami rozmawiać nie chce. On chce mieć na razie spokój. Prosimy to uszanować. Można się za to za księdza pomodlić”
- powiedziała dziennikarzom kobieta spotkana na rodzinnej posesji duchownego, najprawdopodobniej jego siostra.
Mieszkańcy miejscowości podzielają opinie niedawnych parafian ks. Zborka – przedstawiają go jako skromnego, uduchowionego kapłan, „księdza z powołania”.
- „U nas w Jabłonce też byli i są dobrzy księża. Ale kilka razy słyszałem kazanie, jakie dawał Józek, i powiem szczerze, że nikt inny nie potrafi mówić o Bogu tak jak on. To mój kolega jeszcze ze szkoły. Zawsze żałowałem, że nie mógł on być proboszczem w naszej wsi, ale ponoć tak się nie robi, by miejscowi gazdowali we własnym kościele”
- mówi Wirtualnej Polsce jeden ze spotkanych mężczyzn.
Również tam (to już archidiecezja krakowska) decyzja biskupa bielsko-żywieckiego nie cieszy się popularnością.
- „Po prostu on był za dobry i innych księży w okolicy to bolało, że z ludzi pieniędzy nie darł. Ale ksiądz Józef powinien się cieszyć, że tak wielu parafian za nim stanęło. To jego dziedzictwo”
- mówi sąsiadka rodziny ks. Zborka.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.