Kościół

Były proboszcz z Grojca przerywa milczenie. „Wszystko będzie jasne”

„W odpowiednim czasie wszystko będzie jasne” – powiedział ks. Józef Zborek, były proboszcz parafii św. Wawrzyńca w Grojcu.

3 min czytania
Fot. screenshot: X.com (@S_Koscielnik)
Fot. screenshot: X.com (@S_Koscielnik)

W niedzielę doszło do dantejskich scen w kościele pw. św. Wawrzyńca w Grojcu (powiat oświęcimski), gdzie wzburzony tłum napadł na biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindela. Od 1997 roku proboszczem tej parafii był ks. Józef Zborek. Duchowny został jednak odwołany przez ordynariusza bielsko-żywieckiego z uwagi na dopuszczenie się poważnych nadużyć kanonicznych. Były już proboszcz odwołał się od decyzji biskupa do Stolicy Apostolskiej, ta jednak podtrzymała decyzję o jego odwołaniu. Ostatecznie więc duchowny 2 października opuścił parafię. 

W niedzielę do Grojca przybył bp Roman Pindel, aby omówić przyszłość parafii z Radą Parafialną. Po trwającym około 2,5 godziny spotkaniu hierarcha zetknął się z setkami protestujących przed kościołem osób. Podnoszono agresywne okrzyki i uniemożliwiono biskupowi oraz towarzyszącym mu księżom opuszczenie terenu parafii. Na nagraniach zarejestrowano, jak uczestnicy zgromadzenia zaczynają szarpać duchownych, w tym bp. Pindela. Ostatecznie duchowni wyjechali dopiero w eskorcie policji. 

Były proboszcz przerywa milczenie

Wczoraj z ks. Józefem Zborkiem skontaktowała się telefonicznie reporterka TVN24 Małgorzata Marczok. 

- „Nie mogę nic powiedzieć, a po drugie w odpowiednim czasie wszystko będzie jasne”

- oświadczył duchowny.

Dziennikarka zwróciła uwagę na niejasności wokół całej sprawy. Były proboszcz stwierdził jednak, że „nie może nic powiedzieć”. Zaprzeczył, by miał jakiś zakaz wypowiedzi od biskupa.

- „Nie chcę o tym mówić. Wszystko będzie w odpowiednim czasie”

- uciął.

Duchowny nie chciał też zdradzić, jakie przestępstwo kanoniczne stało się powodem jego odwołania. Wcześniej diecezja wyjaśniała, że z uwagi na prywatność ks. Zborka nie podaje tej informacji do wiadomości publicznej, ale sam odwołany proboszcz może to zrobić.

„Ksiądz z powołania”

Wirtualna Polska poinformowała, że ks. Zborek przebywa obecnie w swojej rodzinnej wsi Jabłonki. Jej mieszkańcy spodziewają się możliwej pielgrzymki parafian z Grojca. 

- „Ksiądz powiedział mi, że teraz go kilka godzin nie będzie. Ale wróci. Na razie będzie mieszkał tu w Jabłonce. Z dziennikarzami rozmawiać nie chce. On chce mieć na razie spokój. Prosimy to uszanować. Można się za to za księdza pomodlić”

- powiedziała dziennikarzom kobieta spotkana na rodzinnej posesji duchownego, najprawdopodobniej jego siostra.

Mieszkańcy miejscowości podzielają opinie niedawnych parafian ks. Zborka – przedstawiają go jako skromnego, uduchowionego kapłan, „księdza z powołania”. 

- „U nas w Jabłonce też byli i są dobrzy księża. Ale kilka razy słyszałem kazanie, jakie dawał Józek, i powiem szczerze, że nikt inny nie potrafi mówić o Bogu tak jak on. To mój kolega jeszcze ze szkoły. Zawsze żałowałem, że nie mógł on być proboszczem w naszej wsi, ale ponoć tak się nie robi, by miejscowi gazdowali we własnym kościele”

- mówi Wirtualnej Polsce jeden ze spotkanych mężczyzn.

Również tam (to już archidiecezja krakowska) decyzja biskupa bielsko-żywieckiego nie cieszy się popularnością.

- „Po prostu on był za dobry i innych księży w okolicy to bolało, że z ludzi pieniędzy nie darł. Ale ksiądz Józef powinien się cieszyć, że tak wielu parafian za nim stanęło. To jego dziedzictwo”

- mówi sąsiadka rodziny ks. Zborka.

 

Źródło: Wirtualna Polska, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej