We wtorek Sejm Litwy poparł w pierwszym głosowaniu usunięcie obowiązującego od ponad trzech dekad zakazu dotyczącego broni jądrowej. Do wejścia zmiany w życie potrzebne będzie jeszcze drugie głosowanie oraz większość dwóch trzecich deputowanych.
Na razie nie oznacza to, że broń atomowa zostanie rozmieszczona na Litwie. Zmiana ma przede wszystkim usunąć przeszkodę prawną, która obecnie wyklucza taki scenariusz.
Rosja już się odgraża
Kreml zareagował natychmiast. Rzecznik Władimira Putina Dmitrij Pieskow połączył sprawę broni jądrowej z dyskusją o możliwej stałej bazie wojsk USA na Litwie.
– Jeżeli infrastruktura wojskowa kraju, który de facto jest wiodącym państwem NATO, czyli Stanów Zjednoczonych, przesuwa się bliżej naszych granic, nie może być to postrzegane inaczej niż jako krok w stronę eskalacji napięć – stwierdził Pieskow.
Jeszcze ostrzej wypowiedział się o ewentualnym rozmieszczeniu broni nuklearnej.
– To samo dotyczy rozmieszczenia broni jądrowej na terytorium sąsiedniego państwa. Żaden z tych kroków nie będzie służył stabilności i przewidywalności na kontynencie europejskim. Przeciwnie, będzie to kolejna znacząca eskalacja napięć – powiedział rzecznik Kremla.
Decyzja litewskiego parlamentu wpisuje się w szerszą zmianę polityki bezpieczeństwa Wilna. Litwa zabiega jednocześnie o stałą obecność wojsk amerykańskich. Od 2019 roku w kraju rotacyjnie stacjonuje amerykański batalion pancerny liczący około tysiąca żołnierzy.
Premier Mindaugas Sinkevičius zadeklarował wcześniej, że Litwa jest gotowa pokryć koszty utworzenia stałej bazy USA, jeśli Waszyngton podejmie taką decyzję.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.