Reklama

Kryterium najniższej ceny w praktyce. Dlaczego w szkołach i urzędach wciąż straszy szary papier?

Wystarczy wejść do toalety w przeciętnym urzędzie gminy, szkole podstawowej czy przychodni, by poczuć nagły powrót do głębokiego PRL-u. Szary, szorstki papier, który rwie się przy próbie rozwinięcia, to stały element krajobrazu polskich instytucji publicznych. Intendent albo kierownik gospodarczy rozkłada ręce i tłumaczy, że budżet jest napięty, a procedury przetargowe zmuszają do wybierania najtańszych ofert z hurtowni.

3 min czytania
Kryterium najniższej ceny w praktyce. Dlaczego w szkołach i urzędach wciąż straszy szary papier?
Kryterium najniższej ceny w praktyce. Dlaczego w szkołach i urzędach wciąż straszy szary papier? · fot. via Reklamodawca

Na papierze wszystko się zgadza: urzędnik wybrał najtańszą pozycję z tabeli i zaoszczędził kilkaset złotych w skali kwartału. Rzeczywistość weryfikuje ten sukces już po kilku dniach, gdy okazuje się, że pozornie tani zakup generuje lawinę zupełnie niepotrzebnych kosztów.

Złudzenie taniego zakupu

Mechanizm jest banalnie prosty i zna go każdy, kto choć raz musiał skorzystać z publicznej łazienki. Cienki, jednowarstwowy materiał z nieoczyszczonej makulatury ma znikomą chłonność, więc nikt nie urywa dwóch listków. Żeby wytrzeć ręce lub zachować minimum higieny, ludzie rozwijają po kilka metrów taśmy naraz, tworząc w dłoniach grube kule.

W efekcie produkt, który na fakturze kosztował grosze, znika z podajnika w ekspresowym tempie. Rolka, która w założeniach miała wystarczyć na cały tydzień, kończy się po jednym dniu lekcyjnym. Prawdziwy problem zaczyna się jednak piętro niżej, w pionach kanalizacyjnych.

Prawdziwa cena zatorów kanalizacyjnych

Niskogatunkowy surowiec makulaturowy nie rozpuszcza się w wodzie tak szybko jak włókna celulozowe. Wrzucone do muszli zbitki twardego papieru osiadają na załamaniach starych rur, tworząc tamy blokujące swobodny przepływ ścieków.

Kiedy w poniedziałkowy poranek woda zaczyna wybijać na korytarz, dyrekcja placówki musi natychmiast wezwać pogotowie techniczne. Rachunek za mechaniczne przepychanie pionów spiralą elektryczną potrafi w kilka minut zjeść całą nadwyżkę wygenerowaną na tanich zakupach z ostatnich sześciu miesięcy. Do tego dochodzą koszty prania zabrudzonych wykładzin, wymiany zawilgoconych płyt gipsowych oraz roboczogodziny woźnych, którzy zamiast naprawiać usterki w budynku, bez przerwy biegają z mopem i odtykają odpływy.

Co decyduje o rzeczywistej opłacalności materiałów higienicznych?

Rozsądne zaopatrzenie budynku, przez który codziennie przewijają się setki osób, nie polega na szukaniu najtańszej rolki na rynku. O realnym wydatku decyduje wydajność użytkowa, czyli to, ile metrów materiału człowiek rzeczywiście musi zużyć podczas jednej wizyty w kabinie. Z tego powodu w nowoczesnych obiektach standardem staje się dwuwarstwowy papier toaletowy wyprodukowany z czystej celulozy lub klejonej, selekcjonowanej makulatury. Czysty surowiec jest miękki i wytrzymały na rozerwanie na sucho, a jednocześnie momentalnie ulega biodegradacji i rozkłada się pod wpływem wody w instalacji sanitarnej.

Wybierając asortyment do obiektów użyteczności publicznej, warto zwrócić uwagę na konkretne parametry techniczne:

  • Format nawoju przemysłowego o długości od stu do trzystu metrów, co eliminuje konieczność ciągłego uzupełniania pojemników w ciągu dnia.

  • Montaż zamykanych dozowników z tworzywa ABS, zabezpieczających wkład przed zniszczeniem oraz zawilgoceniem.

  • Wybór wstęgi dwuwarstwowej z perforacją ułatwiającą równe odrywanie pojedynczych odcinków.

  • Zastosowanie systemów podawania centralnego lub listkowego, które skutecznie ograniczają niekontrolowane rozwijanie wstęgi przez dzieci.

  • Przeliczanie ceny zamówienia na całkowity nawój w metrach lub gramaturę surowca, a nie na liczbę rolek w paczce.

Rachunek zysków i strat w publicznym budżecie

Dopóki w zamówieniach publicznych jedynym kryterium pozostaje najniższa cena jednostkowa na fakturze, dopóty placówki będą płacić podwójnie. Różnica kilkunastu groszy zaoszczędzona na jednej sztuce znika bez śladu przy pierwszej fakturze za awaryjne udrażnianie kanalizacji lub konieczności dokupienia kolejnej palety towaru przed końcem roku.

Rozwiązaniem nie jest kupowanie najdroższych produktów na rynku, lecz wybieranie materiałów, których zużywa się po prostu mniej. W ostatecznym rozliczeniu to właśnie brak awarii i mniejsze zużycie generują realne oszczędności w kasie instytucji.

Źródło: Reklamodawca

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej