Opinia

455 lat po Lepanto. Czy dziś wierzymy jeszcze w moc broni, która ocaliła Europę?

455 lat po zwycięstwie pod Lepanto znów kreślone są scenariusze, w których Europa staje się zdominowana przez wyznawców islamu. Tym razem mają zapewnić to już nie potężne wojska sułtana, a – jak miał wyrazić się niegdyś prezydent Algierii Huari Bumedien – brzuchy muzułmańskich kobiet. To więc może ostatni dzwonek, by sięgnąć po broń, która przed podobnym zagrożeniem ochroniła Stary Kontynent 7 października 1571 roku?

Karol Kubicki 07.10.2026
Grafika wygenerowana komputerowo
Grafika wygenerowana komputerowo

Dziś mija 455 lat od niezwykłego wydarzenia, które zdecydowało o losach Europy. 7 października 1571 roku flota chrześcijańska pokonała pod Lepanto wojska tureckie. Stało się tak, choć wielu przewidywało tryumf sił sułtana Selima II, który chciał podbić Europę i zaprowadzić w niej muzułmańską wiarę. Liczebna przewaga sił Imperium Osmańskiego została jednak zniwelowana przez… nieoczekiwaną, a sprzyjającą flocie Ligi Świętej zmianę wiatru, która utrudniła manewry wrogiej armadzie.

Non virtus, non arma, non duces, sed Mariae Rosiae victores nos fecit

Współcześni widzieli w tym wydarzeniu cud. Nie był to jednak cud niespodziewany, a cud wymodlony. Gdy ówczesny papież, św. Pius V usłyszał o zbliżającej się wojnie, wezwał cały katolicki świat do modlitwy różańcowej. W całej Europie samą bitwę poprzedziła walka innej armii – codziennie odmawiającej różaniec, poszczącej i organizującej maryjne procesje. Tak też Pius V nie miał wątpliwości co do tego, komu należy przypisać zwycięstwo pod Lepanto i ocalenie Europy. Na pamiątkę tego zwycięstwa uczynił 7 października świętem Matki Bożej Zwycięskiej, które obchodzimy dziś jako święto Matki Bożej Różańcowej. 

Różaniec to przedziwna modlitwa. Każdy katolik dobrze ją zna – przecież towarzyszy nam od dziecka. Zasad jej odmawiania nauczyliśmy się mając zaledwie kilka lat. Wielu z nas szczególnie w pamięci zapadły październikowe nabożeństwa z okresu przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej. W dorosłym życiu jesteśmy różańcowi mniej lub bardziej wierni. Niezależnie od tego, na koniec bliscy odmówią go przy naszej trumnie. 

Odkrywając skarb, który przynosi pokój 

Ogłaszając Rok Różańca, św. Jan Paweł II pisał w Liście Apostolskim Rosarium Virginis Mariae, że różaniec to „skarb, który trzeba odkryć”. Są przynajmniej cztery powody, które sprawiają, że dziś papieskie przesłanie jest jeszcze aktualniejsze. 

Pierwszym z tych powodów jest coraz bardziej niepokojąca sytuacja na świecie. W 2002 roku, widząc początki nowych niepokojów czy to w zamachach z 11 września 2001 roku, czy w wydarzeniach na Bliskim Wschodzie, papież z Polski pisał o „pilnej potrzebie wołania do Boga o dar pokoju”. 24 lata później widzimy, że niestety potrzeba ta stała się jeszcze pilniejsza. Dlatego Leon XIV, mówiąc o dramacie trwających wojen i widmie ich rozszerzenia, wskazuje na różaniec, apelując o wspólną modlitwę w intencji pokoju. Różaniec stał się typową dla tej intencji formą modlitwy. Być może dlatego, że jego naturalnym działaniem jest wprowadzanie pokoju do serca i umysłu osoby go odmawiającej. „Różaniec ze swej natury jest modlitwą pokoju z racji samego faktu, że polega na kontemplowaniu Chrystusa, który jest Księciem Pokoju i « naszym pokojem » (Ef 2, 14). Kto przyswaja sobie misterium Chrystusa - a różaniec właśnie do tego prowadzi - dowiaduje się, na czym polega sekret pokoju, i przyjmuje to jako życiowy projekt. Ponadto, mocą swego charakteru medytacyjnego, przez spokojne następowanie po sobie kolejnych « Zdrowaś Maryjo », różaniec wywiera na modlącego się kojący wpływ, który usposabia go do przyjmowania i doświadczania w głębi swego jestestwa oraz do szerzenia wokół siebie tego prawdziwego pokoju, który jest szczególnym darem Zmartwychwstałego (por. J 14, 27; 20, 21)” – pisał św. Jan Paweł II. 

Bardzo modne – co również zauważał już Wojtyła – jest dziś sięganie po znane z obcych tradycji religijnych metody medytacji, wyciszenia i uspokojenia. Joga, mantra, techniki oddechowe, medytacja transcendentalna, zen, mindfulness… Znany z dzieciństwa różaniec może wydaje nam się zbyt staroświecki i nudny. Może kojarzy się jedynie z bezmyślnym powtarzaniem formułki. Może tak jest, bo nigdy nie spróbowaliśmy odmówić go jako dorośli i jak dorośli, zatrzymując się jedynie na etapie dziecięcej modlitwy. Różaniec to modlitwa kontemplacji, w której uczymy się przyglądać życiu Chrystusa i swojemu życiu w perspektywie Ewangelii. Dlatego „z natury swej wymaga odmawiania w rytmie spokojnej modlitwy i powolnej refleksji”. Tak odmawiany – przemienia odmawiającego, napełniając jego życie pokojem. 

Odkrywając skarb, który chroni rodzinę

Obok modlitwy o pokój, Jan Paweł II wskazał też na pilną potrzebę modlitwy w intencji rodziny, zwracając uwagę na grożące jej u początku XXI wieku niebezpieczeństwa. Zauważył, że rodzina jest „coraz bardziej zagrożona na płaszczyźnie ideologicznej i praktycznej siłami godzącymi w jej jedność, które budzą obawy o przyszłość tej podstawowej i niezbywalnej instytucji, a wraz z nią o losy całego społeczeństwa”. Tak wiele uwagi poświęcamy dziś grożącym rodzinie ideologiom. Czy sięgamy po narzędzie, w którym nasz święty rodak widział skuteczną obronę przed tym zagrożeniem?

Szczególną wartość papież widział we wspólnym odmawianiu różańca w rodzinie. Różaniec odmawiany wspólnie przez małżonków, różaniec odmawiany przez rodziców z dziećmi… Już sama wspólna modlitwa jednoczy i wzmacnia rodzinę. Dlatego Jan Paweł II określił różaniec „modlitwą rodziny i za rodzinę”. 

Odkrywając skarb, który strzeże wiary Kościoła 

O rodzinie, stojących przed nią zagrożeniach i związanych z tym wyzwaniach duszpasterskich papież Leon XIV będzie w najbliższych dniach rozmawiał z biskupami całego świata. Dziś rozpoczyna się w Watykanie spotkanie zwołane przez ojca świętego z okazji 10. rocznicy ogłoszenia adhortacji apostolskiej Amoris laetitia. Ten przygotowany przez papieża Franciszka dokument wywołał prawdziwe trzęsienie ziemi w Kościele katolickim. Pojawiła się w nim możliwość dopuszczenia do Komunii świętej rozwodników żyjących w ponownych związkach, nawet jeżeli nie zachowują wstrzemięźliwości seksualnej. Dokonano w ten sposób przewrotu kopernikańskiego w katolickiej teologii moralnej, stawiając pod znakiem zapytania samą istotę nierozerwalności małżeństwa? Katolików przestały obowiązywać obiektywne normy i podlegają już tylko subiektywnej ocenie własnego sumienia? Amoris laetitia jest jednym z tych dokumentów, które wywołały dyskusję na temat zachowania jedności doktrynalnej w Kościele katolickim. Czy Kościół przetrwa jako wierny swojej doktrynie? 
Wedle tradycji Maryja przekazała św. Dominiakowi różaniec jako broń przeciwko herezji albigensów. „Historia różańca pokazuje, jak tej modlitwy używali zwłaszcza dominikanie, gdy Kościół przeżywał trudne chwile z powodu szerzenia się herezji. Dziś stoimy wobec nowych wyzwań. Czemuż nie wziąć znowu do ręki koronki z wiarą tych, którzy byli przed nami?” – pytał św. Jan Paweł II. 

Odkrywając skarb, który broni chrześcijańskiego dziedzictwa Europy

Wedle badań przeprowadzonych przez francuskie Obserwatorium Imigracji i Demografii, niezależnie od wariantu polityki imigracyjnej, dotychczasowe otwarcie Francji na masową migrację sprawi, że do 2050 roku w kraju tym nastąpią bardzo poważne zmiany demograficzne. We dwóch z trzech przebadanych scenariuszy osoby bez pochodzenia migracyjnego staną się między 2050 a 2060 rokiem mniejszością w ludności tego europejskiego kraju. Zmiany demograficzne niosą ze sobą oczywiście również zmiany religijne. Mówimy wszak o imigrantach w przytłaczającej większości wyznających islam. „Pewnego dnia miliony ludzi opuszczą półkulę południową, aby wedrzeć się na półkulę północną. I z pewnością nie jako przyjaciele. Ponieważ wedrą się, aby dokonać podboju. I podbiją ją, zaludniając swoimi dziećmi. To brzuchy naszych kobiet dadzą nam zwycięstwo” – miał powiedzieć na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 1974 roku prezydent Algierii Houari Boumedienne. Czy rzeczywistość ta się zrealizuje, a Europa stanie się muzułmańska? 

Przed podobnym zagrożeniem nasz kontynent stanął 455 lat temu. Wówczas uratował go różaniec. Przez wieki ratował też rodzinę i jedność Kościoła, a pokolenia katolików widziały w nim nadzieję wobec targających światem wojen. Wiele uwagi poświęcamy dziś w Kościele rozważaniom na temat kryzysu rodziny. Z przerażeniem obserwujemy sytuację geopolityczną. Rozprawiamy na temat podejścia do doktryny. Zastanawiamy się nad rosnącym wpływem islamu. Czy w tym wszystkim wierzymy jeszcze w moc różańca? To skarb, który na tych czterech płaszczyznach może okazać się niezwykle cenny. 

 

Źródło: Fronda.pl

O autorze

Karol Kubicki