Ogromne niezadowolenie parafian wywołało odwołanie ks. Józefa Zborka z urzędu proboszcza parafii pw. św. Wawrzyńca w Grojcu. Władze diecezji bielsko-żywieckiej poinformowały jedynie, że decyzja zapadła w związku z udowodnieniem dopuszczenia się przez duchownego przestępstwa kanonicznego. Z uwagi na prywatność duchownego nie zdradzono jednak, o jakie przewinienia chodzi zaznaczając, że zdradzić to może jedynie sam zainteresowany. Ks. Zborek w rozmowie z reporterką TVN24 nie chciał odpowiedzieć na pytanie o to, jakie przestępstwo kanoniczne mu udowodniono.
Portal Zero.pl zapytał rzecznika kurii ks. Mateusza Kierczaka, dlaczego diecezja nie decyduje się na ujawnienie tej informacji, co bardzo pomogłoby w opanowaniu emocji.
- „Robimy to z troski o ks. Józefa i o jego dobro, żeby nie wyciągać na publiczne światło tego, co jest przyczyną”
- wyjaśnił rzecznik.
Przyznał, iż „ma świadomość, że jesteśmy w kiepskim położeniu, bo każdy by chciał wiedzieć, ale nie chcemy, żeby on przez to ucierpiał”.
Dziennikarze dopytywali rzecznika, w jaki sposób ks. Józef zareagował na decyzję biskupa.
- „Rozumie, co tak naprawdę zrobił, Nie chce się przyznać przed ludźmi. Nie chce powiedzieć, co to było. My z kolei mamy zasadę, że nie wyciągamy przed ludźmi takich rzeczy i to jest taka trochę patowa sytuacja”
- stwierdził rozmówca portalu Zero.pl.
Zaznaczył przy tym, że sprawą zajęła się Stolica Apostolska, która potwierdziła przewinienie byłego proboszcza.
Media: Założył swojego rodzaju »spółdzielnię« obsługującą intencje
Tymczasem nieoficjalnymi ustaleniami na temat przyczyn odwołania proboszcza dzieli się „Rzeczpospolita”. Dziennikarze wskazują, że z uwagi na popularność ks. Zborka, z intencjami mszalnymi przychodzili do niego również osoby spoza parafii. Księża z sąsiednich parafii zwracali natomiast uwagę, że notorycznie łamie on przepisy dotyczące maksymalnej liczby Mszy, które może sprawować kapłan.
- „Informatorzy »Rz« mówią, że jednego dnia takich mszy mogło być nawet 10. Dodatkowo proboszcz nie odmawiał nikomu odprawienia mszy w danej intencji, a jeśli liczba nabożeństw przekraczała fizyczne możliwości kapłana, oddawał intencje zaprzyjaźnionym księżom z innych parafii. Mówiono nawet, że proboszcz założył swojego rodzaju »spółdzielnię« obsługującą intencje wiernych”
- podaje „Rzeczpospolita”.
Po analizie sprawy biskup diecezjalny zdecydował o odwołaniu proboszcza. Ten odwołał się do Stolicy Apostolskiej. Decyzję biskupa najpierw utrzymała Dykasteria ds. Duchowieństwa, a następnie ostateczną decyzję podjął Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Z wyrokiem Watykanu nie zgadzają się jednak parafianie, którzy w kontrowersyjny sposób protestują przed kościołem.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.