Polityka

[Wideo] Gibała przed II turą odkrywa karty. „Tak” dla małżeństw jednopłciowych, aborcji i religii poza szkołą

Na kilka dni przed drugą turą przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa Łukasz Gibała jasno określił swoje stanowisko w jednej z najbardziej światopoglądowych kwestii. Kandydat zadeklarował poparcie dla małżeństw jednopłciowych i zapowiedział, że jako prezydent miasta będzie dokonywał transkrypcji zagranicznych aktów takich małżeństw.

4 min czytania
Piotr Kraśko, Łukasz Gibała
Piotr Kraśko, Łukasz Gibała · fot. Screenshot - YouTube - NaszaPolska/TVN24

Jak możemy dowiedzieć się z mediów, wcześniej opowiadał się również za prawem kobiet do aborcji, wyprowadzeniem lekcji religii ze szkół oraz świeckim charakterem państwa. W rozmowie TVN24 przyznał także, skąd pochodziły pieniądze, które umożliwiły sfinansowanie kampanii przed referendum kończącym prezydenturę Aleksandra Miszalskiego.

W pierwszej turze przedterminowych wyborów Gibała uzyskał 36,38 proc. głosów, a Monika Piątkowska – 29,91 proc. Oboje spotkają się w drugiej turze w niedzielę 11 października. Szczególnie istotne mogą więc okazać się głosy wyborców prawicy, których kandydaci odpadli po pierwszej turze.

„Czyli jest pan za?” – „Tak”

W „Faktach po Faktach” TVN24 Piotr Kraśko zapytał Gibałę o małżeństwa osób tej samej płci. Kandydat mówił najpierw o obowiązujących regulacjach dotyczących zagranicznych aktów małżeństwa.

„Teraz jest rozporządzenie, bo moim zdaniem jest. (…) Więc oczywiście będę transkrybował wszystkie małżeństwa jednopłciowe, skoro teraz jest podstawa prawna” – powiedział.

Prowadzący dopytywał jednak nie o techniczną czynność urzędową, ale o osobiste poglądy polityka. Gibała przypomniał, że już jako poseł popierał prawne uznanie związków osób tej samej płci. Gdy Kraśko zapytał wprost: „Czyli jest pan za?”, kandydat odpowiedział krótko: „Tak”.

Nie jest to nowe stanowisko Gibały. W jednej z debat przed wyborami w 2024 roku mówił o związkach partnerskich:

„Ja nie widzę w tym najmniejszego problemu. Jeżeli dwóch mężczyzn albo dwie kobiety chcą zawrzeć taki związek, to powinni mieć jak najbardziej ich prawo”.

Równie jednoznaczne były wcześniejsze wypowiedzi kandydata w sprawie aborcji. W debacie przed wyborami samorządowymi w 2024 roku Gibała określił swoje poglądy jako liberalne i stwierdził:

„To zawsze powinna być decyzja matki”.

Dzień później w Radiu Kraków były polityk partii Palikota rozwinął tę deklarację.

„Sytuacja aborcji zawsze jest dramatem. Kobieta powinna decydować. Jeśli matka chce podjąć taką decyzję, powinna mieć do tego prawo” – mówił.

Gibała zapowiadał również stworzenie całodobowego centrum, w którym mieliby pracować wyłącznie lekarze niekorzystający z klauzuli sumienia.

„Złożyłem projekt, żeby stworzyć całodobowe centrum profilaktyki, gdzie będą pracowali wyłącznie lekarze bez klauzuli sumienia, żeby osoba, która tam trafi, miała pewność, że zostanie potraktowana właściwie” – wyjaśniał.

Podobnie jednoznaczne stanowisko zajmuje wobec obecności religii w szkołach. Na pytanie Radia Kraków, czy jest za finansowaniem lekcji religii z budżetu, odpowiedział: „Nie”.

Dopytywany, czy chciałby pozostawienia katechezy w szkołach, czy jej przeniesienia, stwierdził:

„Jako młody człowiek zaczynałem lekcję religii w salkach katechetycznych. Uważam, że to lepszy wariant”.

Gibała krytycznie wypowiadał się także o ówczesnym metropolicie krakowskim abp. Marku Jędraszewskim.

„Co do arcybiskupa, to w swojej mowie i poglądach często wyraża poglądy obrażające ludzi. Mam nadzieję, że przyszły arcybiskup będzie osobą o zdecydowanie bardziej umiarkowanych poglądach” – mówił.

Jednocześnie zaznaczał, że Kościoły „pełnią ważną funkcję w życiu społecznym”, ale podkreślał: „państwo powinno być świeckie”.

Liberalny światopogląd Gibały ma również dłuższą historię polityczną. Po odejściu z Platformy Obywatelskiej przeszedł w 2012 roku do Ruchu Palikota.

„W sprawach społecznych moje przekonania w 90 proc. pokrywają się z programem Ruchu Palikota – zgadzam się z postulatem depenalizacji posiadania marihuany, legalizacji związków partnerskich, refundacji in vitro i wieloma innymi” – mówił wówczas.

Referendum kosztowało blisko 2 mln zł. Gibała przyznał, skąd pochodziły pieniądze

Osobnym wątkiem rozmowy w TVN24 były finanse kampanii referendalnej, która poprzedziła odwołanie Aleksandra Miszalskiego.

Według sprawozdania komitetu kampania kosztowała około 1,97 mln zł. Około 1,89 mln zł wsparcia – blisko 95 proc. całości – pochodziło od Stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców kierowanego przez Gibałę.

Piotr Kraśko zapytał kandydata wprost, czy oznacza to, że referendum było w praktyce finansowane z pieniędzy spółki Duktor.

„Tak” – odpowiedział Gibała.

Wyjaśnił, że kiedy przekazywał udziały w firmie swojemu ojcu, ustalono, iż spółka nadal będzie finansować działalność stowarzyszenia.

Duktor został założony przez Gibałę w 2015 roku. W rozmowie TVN24 kandydat potwierdził, że spółka otrzymała od firmy jego ojca pożyczki, których łączna wartość wzrosła do 200 mln zł, a wraz z odsetkami – do około 230 mln zł. Zobowiązanie nie zostało później spłacone w gotówce; Gibała przekazał ojcu udziały w przedsiębiorstwie.

Kraśko pytał, czy taki model prowadzenia firmy powinien przekonać krakowian, że kandydat będzie właściwie zarządzał miejskimi finansami. Gibała argumentował, że zadłużanie przedsiębiorstw prowadzących inwestycje nie jest niczym nadzwyczajnym i przywoływał przykład Tesli.

Sam o swoim pochodzeniu i sytuacji materialnej powiedział wprost:

„Miałem to szczęście, że urodziłem się w bogatej rodzinie”.

Podczas rozmowy wrócił również temat działalności deweloperskiej członków rodziny Gibały. Kandydat zapewniał, że w razie objęcia urzędu nie będzie uczestniczył w rozpatrywaniu dotyczących ich spraw.

„Mam nadzieję, że tego nie będzie, bo w ogóle najlepiej było, jakby nie budował nic w Krakowie, tylko poza Krakowem. A jeśli będzie coś jednak w Krakowie chciał wybudować, to ja absolutnie nie będę mógł takiego wniosku rozpatrywać ani żaden z podległych mi urzędników” – powiedział o potencjalnych inwestycjach swojego brata.

Przed niedzielnym głosowaniem szczególnego znaczenia nabierają również dawne wypowiedzi Gibały pod adresem PiS. W 2018 roku podpisał tzw. „kordon sanitarny”, deklarując, że nie poprze kandydata tej partii i nie wejdzie z nią w koalicję.

„Uważam, że są podstawy, by tak potraktować PiS, bo jest partią bardzo radykalną. Tak było we Francji w stosunku do komunistów, tak też jest w Szwecji w stosunku do partii neofaszystowskiej – skrajnej prawicy” – przekonywał wtedy.

Osiem lat później sytuacja polityczna jest inna. W pierwszej turze przedterminowych wyborów kandydat PiS Michał Drewnicki uzyskał 17,5 proc. głosów, a Michał Klimek z Konfederacji Korony Polskiej 4,11 proc. To właśnie decyzje wyborców prawicy mogą mieć istotne znaczenie dla wyniku niedzielnej dogrywki.

Źródło: mp/TVN24, Radio Kraków, Onet, Nasza Polska, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej