Jak możemy dowiedzieć się z mediów, wcześniej opowiadał się również za prawem kobiet do aborcji, wyprowadzeniem lekcji religii ze szkół oraz świeckim charakterem państwa. W rozmowie TVN24 przyznał także, skąd pochodziły pieniądze, które umożliwiły sfinansowanie kampanii przed referendum kończącym prezydenturę Aleksandra Miszalskiego.
W pierwszej turze przedterminowych wyborów Gibała uzyskał 36,38 proc. głosów, a Monika Piątkowska – 29,91 proc. Oboje spotkają się w drugiej turze w niedzielę 11 października. Szczególnie istotne mogą więc okazać się głosy wyborców prawicy, których kandydaci odpadli po pierwszej turze.
„Czyli jest pan za?” – „Tak”
W „Faktach po Faktach” TVN24 Piotr Kraśko zapytał Gibałę o małżeństwa osób tej samej płci. Kandydat mówił najpierw o obowiązujących regulacjach dotyczących zagranicznych aktów małżeństwa.
„Teraz jest rozporządzenie, bo moim zdaniem jest. (…) Więc oczywiście będę transkrybował wszystkie małżeństwa jednopłciowe, skoro teraz jest podstawa prawna” – powiedział.
Prowadzący dopytywał jednak nie o techniczną czynność urzędową, ale o osobiste poglądy polityka. Gibała przypomniał, że już jako poseł popierał prawne uznanie związków osób tej samej płci. Gdy Kraśko zapytał wprost: „Czyli jest pan za?”, kandydat odpowiedział krótko: „Tak”.
Nie jest to nowe stanowisko Gibały. W jednej z debat przed wyborami w 2024 roku mówił o związkach partnerskich:
„Ja nie widzę w tym najmniejszego problemu. Jeżeli dwóch mężczyzn albo dwie kobiety chcą zawrzeć taki związek, to powinni mieć jak najbardziej ich prawo”.
Równie jednoznaczne były wcześniejsze wypowiedzi kandydata w sprawie aborcji. W debacie przed wyborami samorządowymi w 2024 roku Gibała określił swoje poglądy jako liberalne i stwierdził:
„To zawsze powinna być decyzja matki”.
Dzień później w Radiu Kraków były polityk partii Palikota rozwinął tę deklarację.
„Sytuacja aborcji zawsze jest dramatem. Kobieta powinna decydować. Jeśli matka chce podjąć taką decyzję, powinna mieć do tego prawo” – mówił.
Gibała zapowiadał również stworzenie całodobowego centrum, w którym mieliby pracować wyłącznie lekarze niekorzystający z klauzuli sumienia.
„Złożyłem projekt, żeby stworzyć całodobowe centrum profilaktyki, gdzie będą pracowali wyłącznie lekarze bez klauzuli sumienia, żeby osoba, która tam trafi, miała pewność, że zostanie potraktowana właściwie” – wyjaśniał.
Podobnie jednoznaczne stanowisko zajmuje wobec obecności religii w szkołach. Na pytanie Radia Kraków, czy jest za finansowaniem lekcji religii z budżetu, odpowiedział: „Nie”.
Dopytywany, czy chciałby pozostawienia katechezy w szkołach, czy jej przeniesienia, stwierdził:
„Jako młody człowiek zaczynałem lekcję religii w salkach katechetycznych. Uważam, że to lepszy wariant”.
Gibała krytycznie wypowiadał się także o ówczesnym metropolicie krakowskim abp. Marku Jędraszewskim.
„Co do arcybiskupa, to w swojej mowie i poglądach często wyraża poglądy obrażające ludzi. Mam nadzieję, że przyszły arcybiskup będzie osobą o zdecydowanie bardziej umiarkowanych poglądach” – mówił.
Jednocześnie zaznaczał, że Kościoły „pełnią ważną funkcję w życiu społecznym”, ale podkreślał: „państwo powinno być świeckie”.
Liberalny światopogląd Gibały ma również dłuższą historię polityczną. Po odejściu z Platformy Obywatelskiej przeszedł w 2012 roku do Ruchu Palikota.
„W sprawach społecznych moje przekonania w 90 proc. pokrywają się z programem Ruchu Palikota – zgadzam się z postulatem depenalizacji posiadania marihuany, legalizacji związków partnerskich, refundacji in vitro i wieloma innymi” – mówił wówczas.
Referendum kosztowało blisko 2 mln zł. Gibała przyznał, skąd pochodziły pieniądze
Osobnym wątkiem rozmowy w TVN24 były finanse kampanii referendalnej, która poprzedziła odwołanie Aleksandra Miszalskiego.
Według sprawozdania komitetu kampania kosztowała około 1,97 mln zł. Około 1,89 mln zł wsparcia – blisko 95 proc. całości – pochodziło od Stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców kierowanego przez Gibałę.
Piotr Kraśko zapytał kandydata wprost, czy oznacza to, że referendum było w praktyce finansowane z pieniędzy spółki Duktor.
„Tak” – odpowiedział Gibała.
Wyjaśnił, że kiedy przekazywał udziały w firmie swojemu ojcu, ustalono, iż spółka nadal będzie finansować działalność stowarzyszenia.
Duktor został założony przez Gibałę w 2015 roku. W rozmowie TVN24 kandydat potwierdził, że spółka otrzymała od firmy jego ojca pożyczki, których łączna wartość wzrosła do 200 mln zł, a wraz z odsetkami – do około 230 mln zł. Zobowiązanie nie zostało później spłacone w gotówce; Gibała przekazał ojcu udziały w przedsiębiorstwie.
Kraśko pytał, czy taki model prowadzenia firmy powinien przekonać krakowian, że kandydat będzie właściwie zarządzał miejskimi finansami. Gibała argumentował, że zadłużanie przedsiębiorstw prowadzących inwestycje nie jest niczym nadzwyczajnym i przywoływał przykład Tesli.
Sam o swoim pochodzeniu i sytuacji materialnej powiedział wprost:
„Miałem to szczęście, że urodziłem się w bogatej rodzinie”.
Podczas rozmowy wrócił również temat działalności deweloperskiej członków rodziny Gibały. Kandydat zapewniał, że w razie objęcia urzędu nie będzie uczestniczył w rozpatrywaniu dotyczących ich spraw.
„Mam nadzieję, że tego nie będzie, bo w ogóle najlepiej było, jakby nie budował nic w Krakowie, tylko poza Krakowem. A jeśli będzie coś jednak w Krakowie chciał wybudować, to ja absolutnie nie będę mógł takiego wniosku rozpatrywać ani żaden z podległych mi urzędników” – powiedział o potencjalnych inwestycjach swojego brata.
Przed niedzielnym głosowaniem szczególnego znaczenia nabierają również dawne wypowiedzi Gibały pod adresem PiS. W 2018 roku podpisał tzw. „kordon sanitarny”, deklarując, że nie poprze kandydata tej partii i nie wejdzie z nią w koalicję.
„Uważam, że są podstawy, by tak potraktować PiS, bo jest partią bardzo radykalną. Tak było we Francji w stosunku do komunistów, tak też jest w Szwecji w stosunku do partii neofaszystowskiej – skrajnej prawicy” – przekonywał wtedy.
Osiem lat później sytuacja polityczna jest inna. W pierwszej turze przedterminowych wyborów kandydat PiS Michał Drewnicki uzyskał 17,5 proc. głosów, a Michał Klimek z Konfederacji Korony Polskiej 4,11 proc. To właśnie decyzje wyborców prawicy mogą mieć istotne znaczenie dla wyniku niedzielnej dogrywki.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.