Polityka

Oblężona twierdza czy strategia wyborcza? Piątkowska mówi o inwigilacji i dronach

Monika Piątkowska, kandydatka na prezydenta Krakowa, przekonuje, że jej kampania odbywa się w atmosferze presji, hejtu i obserwacji. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” mówiła o dziennikarzach pojawiających się w pobliżu domów osób z jej otoczenia, a nawet o dronach krążących nad jej głową.

1 min czytania
Monika Piątkowska
Monika Piątkowska · fot. Screenshot - YouTube - PolskieRadio24_pl

Piątkowska twierdzi nawet, że od czasu wejścia do drugiej tury wyborów jest stale obserwowana. Mówiła o „zorganizowanym hejcie” w mediach społecznościowych i zainteresowaniu jej życiem prywatnym.

Jeszcze mocniej zabrzmiał fragment dotyczący dronów. Kandydatka Koalicji Obywatelskiej stwierdziła, że nad nią krążą bezzałogowce, a w jej otoczeniu pojawiają się nieznani mężczyźni.

– Nie osaczycie mnie i nie zaszczujecie mnie – powiedziała.

Zapytana, do kogo miałyby należeć drony, przyznała jednak:

– Nie mam zielonego pojęcia, czyje to są drony.

Piątkowska sugerowała jednocześnie, że warto pytać, jakie środowiska są gotowe ponosić duże koszty, aby zdobyć władzę w Krakowie. Nie przedstawiła rzecz jasna dowodów wskazujących, kto miałby ją obserwować ani kto miałby stać za opisywanymi działaniami.

Kandydatka była wcześniej przeciwniczką referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Po jego przeprowadzeniu uznała jednak, że sprawa jest zakończona i kampania powinna koncentrować się na przyszłości miasta.

Źródło: mp/Rzeczpospolita, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej