Sprawa Kacprzyka wybuchła w czerwcu po publikacjach dotyczących jego pracy i wynagrodzenia w Szpitalu Południowym. Z ujawnionych wówczas dokumentów wynikało, że jego jednoosobowa działalność medyczna osiągnęła w 2025 roku przychód przekraczający 1,6 mln zł. Kontrowersje wywoływały również informacje o liczbie wykazywanych godzin pracy oraz jego funkcji w szpitalu.
Prokuratura: czynności były „kluczowe dla sprawy”
We wtorek Kacprzyk pojawił się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Rzecznik tej jednostki prok. Piotr Antoni Skiba potwierdził, że śledczy prowadzili z nim wielogodzinne czynności.
– Dzisiaj trwały kilkugodzinne, intensywne czynności procesowe. Kluczowe dla sprawy – powiedział prokurator portalowi Niezalezna.pl.
Później Skiba potwierdził również, że czynności „zakończyły się w późnych godzinach popołudniowych”. Nie ujawnił jednak, czy Kacprzyk formalnie uzyskał status podejrzanego.
Według dziennikarza śledczego Radia ZET Mariusza Gierszewskiego były radny miał usłyszeć zarzuty. Taką informację podają już kolejne media, zastrzegając jednak, że oficjalne szczegóły prokuratura przedstawi dopiero w środę.
Audyty ujawniły 110-godzinne dyżury i stanowisko, którego nie było
Po pierwszych publikacjach w sprawie Szpitala Południowego władze Warszawy zarządziły kontrole miejskich placówek. Wyniki audytu przedstawione w sierpniu wykazały szereg nieprawidłowości.
– Audyt pokazał dyżury po 48, 60, 72 godziny bez przerwy – mówił wówczas prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
Rekordowy wykazany dyżur miał trwać aż 110 godzin. Audyt wykazał również, że funkcja koordynatora SOR, którą pełnił Kacprzyk, formalnie nie istniała w regulaminie organizacyjnym placówki.
Wcześniej Kacprzyk zwrócił szpitalowi około pół miliona złotych. Po ujawnieniu afery zrezygnował też z mandatu radnego dzielnicy Ursus oraz opuścił Koalicję Obywatelską.
Na obecnym etapie nie wiadomo jeszcze, czego dokładnie miałyby dotyczyć nieoficjalnie wskazywane zarzuty. Prokuratura prowadzi kilka postępowań dotyczących nieprawidłowości w Szpitalu Południowym, dlatego do czasu środowego briefingu nie należy przesądzać, jaki zakres sprawy obejmowały wtorkowe czynności z byłym radnym.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.