Tylko u nas
27 maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał dekret, w ramach którego nadał jednej z jednostek ukraińskich sił specjalnych imię "bohaterów UPA". W Polsce tę decyzję odebrano jako wyraz lekceważenia i braku szacunku do Warszawy. Od kilku tygodni trwają żarliwe dyskusje, dlaczego akurat w tym momencie podjęto taką decyzję, czy był to ruch celowo wymierzony w Polskę, czy nie. Być może zlekceważenie tak ważnych dla polskiego społeczeństwa kwestii jest związane z tym, że Kijów poczuł swoją siłę w wyniku rzekomych sukcesów na froncie? Ile jest w tym prawdy i czy rzeczywiście Ukraina jest na prostej drodze do wygrania wojny, a więc może czuć wiatr w żaglach i z tego powodu zachowuje się tak asertywnie, jeśli nie powiedzieć – arogancko?