Trwa piąty rok rosyjskiej inwazji na Ukrainę, sytuację na froncie ciężko określić inaczej niż wojnę pozycyjną. Walki są intensywne, zużywane są ogromne liczby bezzałogowców, amunicji, różnego rodzaju uzbrojenia, ale nie przekładają się one na znaczące zmiany na mapie. W porównaniu z I Wojną Światową, z którą w powszechnej świadomości kojarzy się pojęcie wojny pozycyjnej, front w rosyjsko-ukraińskim konflikcie jest o wiele bardziej stabilny niż ten sprzed 100 lat w Europie Zachodniej. W tych okolicznościach coraz większe znaczenie ma nie to, co konkretnie się dzieje na pierwszej linii, lecz to, co obie strony są w stanie zrobić z obszarami tyłowymi przeciwnika. Zarówno Rosjanie, jak i Ukraińcy koncentrują się na rozbudowie tzw. zdolności długiej ręki, by być w stanie niszczyć samą podstawę, na której trzyma się front. Uderzają w energetykę, w obiekty infrastruktury krytycznej, w ważne dla gospodarki obiekty, w przemysł zbrojeniowy... Im bardziej stabilny jest front, tym bardziej obie strony koncentrują się na „wojnie miast”, starając się zwiększyć cenę kontynuacji wojny dla drugiej strony i zmusić ją w ten sposób do ustępstw przy stole negocjacyjnym. I Rosja właśnie uzyskała przynajmniej tymczasową przewagę w tej wojnie, zwiększając znacząco produkcję pocisków balistycznych.
W tej chwili od razu kilka czynników powoduje, iż Ukraina ma coraz większe problemy z odpieraniem ataków z użyciem pocisków balistycznych z rosyjskiej strony. Głównym czynnikiem jest oczywiście ogromny deficyt pocisków przechwytujących PAC-3 do amerykańskich systemów Patriot, które są podstawą ukraińskiej obrony przeciwrakietowej i jedynym zasobem zdolnym zestrzelić rosyjskie rakiety balistyczne i hipersoniczne. Rosjanie chcą maksymalnie wykorzystać powstające okno możliwości i koncentrują swoje zasoby dla jak największego zwiększenia produkcji seryjnej pocisków balistycznych. Ukraińcy znaleźli rozwiązanie na rosyjskie ataki z użyciem setek dronów dalekiego zasięgu, rozwijając produkcję własnych, niedrogich dronów przechwytujących. Lotnictwo i systemy obrony przeciwlotniczej niższego szczebla pozwalają w dużej mierze radzić sobie z pociskami manewrującymi. Natomiast wojna USA z Iranem pokazuje dobitnie, że nawet Stany Zjednoczone i ich sojusznicy na Bliskim Wschodzie mają problem z radzeniem sobie ze zmasowanymi atakami pocisków balistycznych. I Rosja, zainspirowana przykładem Iranu, próbuje zrobić stawkę właśnie na ten typ uzbrojenia.
Jednym z powodów, dlaczego pociski balistyczne są tak skuteczne, jest ogromna prędkość, z którą spadają na wybrany cel, co powoduje, iż obywatele po stronie zaatakowanej mają bardzo mało albo nie mają wcale czasu, by się schronić. Tego typu ataki więc oddziałują dość mocno na ludność cywilną. Nie możesz być pewny, czy obudzisz się rano, kładąc się do łóżka wieczorem, ponieważ alarm bombowy prawdopodobnie cię nie obudzi. Brak możliwości przeciwdziałania tym pociskom oznacza też, że Rosjanie bezkarnie mogą niszczyć infrastrukturę Ukrainy, w tym na przykład atakować porty na wybrzeżu Morza Czarnego po to, by storpedować ukraiński eksport, w tym eksport produktów rolnych, i zmusić Ukrainę do powrotu do potrzeby tranzytu swojego zboża przez państwa położone na zachód od niej, co w obecnych warunkach może doprowadzić do wzmocnienia napięć w stosunkach z Polską, Słowacją, Rumunią. Rosja również niewątpliwie gromadzi zasoby dla swojej kampanii zimowej, przygotowując się do ostatecznego zniszczenia ukraińskiej infrastruktury energetycznej.
Do końca tego roku stanie się jasne, czy rosyjski wysiłek przynosi efekt i czy doprowadzi to do złamania ukraińskiej woli walki. Natomiast istnieje tu też aspekt europejski... Agencje wywiadowcze poszczególnych europejskich państw od pewnego czasu alarmują – Rosja może się posunąć do nasilenia ataków hybrydowych na państwa europejskie w celu przymuszenia ich do porzucenia Ukrainy. Deficyt pocisków do systemów Patriot dotyczy nie tylko Ukrainy, jest on też podstawą obrony przeciwrakietowej wielu państw europejskich, więc Rosjanie zwiększają w ten sposób swój nacisk również na Europę i mogą chcieć wykorzystać tę nową kartę w tej sytuacji jako swój atut. Ograniczony atak na któreś z państw wschodniej flanki wraz z grożeniem Europie większymi co do skali atakami z użyciem pocisków balistycznych jest w tej sytuacji realnym zagrożeniem i potencjalnym środkiem przymuszenia Europy do uległości, który Rosja może być chętna użyć, by wykorzystać obecne okienko możliwości. To okienko zapewne zamknie się po roku czy dwóch, ponieważ już teraz zarówno USA, jak i państwa europejskie we współpracy z Ukrainą pracują nad opracowaniem nowych systemów i zwiększeniem produkcji już istniejących pocisków przeciwbalistycznych.
Wchodzimy więc w niebezpieczny okres, w którym Rosja chwilowo będzie mieć asymetryczną przewagę nad swoimi przeciwnikami i będzie próbowała tę przewagę wykorzystać.