Informację o śmierci wybitnego aktora przekazał w poniedziałek Teatr Narodowy w Warszawie. W komunikacie zaznaczono, że jeszcze w ub. tygodniu zaczął on próby do nowego spektaklu.
- „To był aktor, który potrafił wszystko zagrać. Potrafił być na scenie niebywale zabawny, niebywale przejmujący, przerażający, ciepły. Miał w sobie jakąś taką niezwykłą pasję, która sprawiała, że on ciągle chciał jeszcze lepiej zagrać. Był artystą, który ogromnie dużo wymagał od siebie, ale też od koleżanek i kolegów. Był liderem, ale takim, który innych nie recenzuje, tylko daje przykład”
- wspomina w rozmowie z „Super Expressem” dyrektor Teatru Narodowego Jan Klata.
Wedle ustaleń gazety, Jan Frycz zmagał się przed śmiercią z poważną chorobą.
- „Z tego co wiem Jan jeździł na chemioterapię prosto z Teatru Narodowego, w którym szykował się do premiery. Jeździł tam prosto z prób”
- wskazuje anonimowe źródło „Super Expressu”.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.