Kościół

Dekada po „Amoris laetitia”. Abp Śmigiel: Miłosierdzie nie unieważnia prawdy

„Adhortacja nie usprawiedliwia porzucenia współmałżonka. Proces rozeznawania wymaga przecież nazwania zła, uznania grzechu i własnej odpowiedzialności, podjęcia próby naprawienia krzywd i zbadania, czy istnieje możliwość pojednania” – podkreśla abp Wiesław Śmigiel, przybliżając przesłanie adhortacji „Amoris laetitia” po dziesięciu latach od jej publikacji.

2 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (RadioSzczecin)
Fot. screenshot: YouTube (RadioSzczecin)

Mija 10 lat od ogłoszenia bodaj najbardziej kontrowersyjnego dokumentu przygotowanego przez papieża Franciszka – adhortacji apostolskiej Amoris laetitia. To właśnie w tym dokumencie pojawiła się możliwość dopuszczenia do Komunii świętej rozwodników żyjących w ponownych związkach, nawet jeżeli nie zachowują czystości. To prawdziwy przewrót kopernikański w katolickiej teologii moralnej, stawiający pod znakiem zapytania samą istotę nierozerwalności małżeństwa. Jego skutki sięgają jednak dalej aniżeli jedynie do kwestii związanych z małżeństwem. To przestawienie akcentów z konieczności dochowania wierności obiektywnej normie na posłuszeństwo subiektywnej ocenie sumienia.  

Z okazji tej rocznicy od 7 do 14 października w Watykanie odbywać się będzie spotkanie papieża Leona XIV z biskupami z całego świata, którzy pochylą się nad recepcją tego dokumentu w poszczególnych krajach oraz przedyskutują kwestie związane z duszpasterstwem rodzin. Polskę reprezentować będzie przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda.

Abp Wiesław Śmigiel: Adhortacja nie usprawiedliwia porzucenia współmałżonka

W jaki sposób założenia Amoris laetitia są wcielane w życie polskiego Kościoła? Polska Agencja Prasowa zapytała o to przewodniczącego Rady KEP ds. Rodziny, abpa Wiesława Śmigla.

- „Żadnego dokumentu kościelnego nie powinniśmy traktować instrumentalnie, odwołując się wyłącznie do jednego fragmentu wyrwanego z kontekstu. »Amoris laetitia« nie mówi, że rozwód jest czymś obojętnym ani że wszystkie formy związku są równoważne. Przeciwnie, bardzo obszernie ukazuje piękno, wymagania i nierozerwalność małżeństwa sakramentalnego”

- zastrzegł metropolita szczecińsko-kamieński.

- „Adhortacja nie usprawiedliwia porzucenia współmałżonka. Proces rozeznawania wymaga przecież nazwania zła, uznania grzechu i własnej odpowiedzialności, podjęcia próby naprawienia krzywd i zbadania, czy istnieje możliwość pojednania. Miłosierdzie nie oznacza unieważnienia prawdy o małżeństwie i rodzinie oraz przekreślenia odpowiedzialności”

- dodał.

Zaznaczył jednak, że „jednocześnie Kościół nie może sprowadzić całego życia człowieka do jego sytuacji małżeńskiej”.

- „Osoby żyjące w związkach niesakramentalnych pozostają ochrzczonymi, należą do Kościoła i powinny być zapraszane do modlitwy, słuchania słowa Bożego, udziału w liturgii, działalności charytatywnej oraz wychowywania dzieci w wierze. Integracja jednak ma swoje granice i nie oznacza uznania każdej sytuacji za zgodną z Ewangelią”

- stwierdził.

Przypomniał, że w odpowiedzi na ogłoszenie papieskiego dokumentu w Polsce przyjęto „Wytyczne pastoralne do adhortacji »Amoris laetitia«”. 

Mówiąc o duszpasterstwie rodzin duchowny stwierdził, że w ostatnich latach można „zauważyć większą gotowość” osób żyjących w związkach niesakramentalnych do kontaktu z Kościołem.

- „Jednocześnie istnieje grupa osób, które po rozwodzie zerwały więź z parafią. Przyczyną bywa poczucie odrzucenia, ale również zobojętnienie religijne albo uznanie nauczania Kościoła za zbyt wymagające. Zadaniem duszpasterstwa jest wyjść do tych ludzi z prawdą i miłością, bez fałszywych obietnic, ale także bez zamykania im drzwi”

- wyjaśnił.

 

Źródło: PAP, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej