Opinia

Piotr Semka dla Frondy: Ks. Lemański pozytywnie zaskoczył

Piotr Semka 18.08.2026

Dokładnie 12 lat temu, w 2014 roku nazwisko ks. Wojciecha Lemańskiego zaczęło pojawiać się niezwykle często w polskich mediach. Ten kapłan diecezji warszawsko-praskiej zdobył rozgłos dzięki konfliktowi ze swoim zwierzchnikiem, arcybiskupem Henrykiem Hoserem. Reporterzy wszystkich telewizji pielgrzymowali do małej mazowieckiej parafii Jasienica, gdzie wierni podzielili się na frakcje zwolenników i krytyków kontrowersyjnego proboszcza. Ale proboszcz z Jasienicy bulwersował już wcześniej. W 2001 roku Lemański zdobył rozgłos przygotowując grób wielkanocny, zawierający odniesienia do gorąco wtedy dyskutowanej kwestii wydarzeń w Jedwabnem 10 czerwca 1941 roku. Potem skierował list otwarty do biskupa włocławskiego Wiesława Meringa, w którym protestował on przeciwko krytyce redakcji „Tygodnika Powszechnego”. W 2012 roku abp Henryk Hoser ukarał Lemańskiego upomnieniem kanonicznym. Lemański doskonale czuł się w roli kapłana rzucającego wyzwanie hierarchii i z chęcią odwiedzał studia radiowe i telewizyjne, aby opowiadać, jak jest prześladowany. W końcu po wielu latach w lipcu 2013 roku ks. Lemański został odwołany z funkcji proboszcza w Jasienicy. Parę lat później doszło do swoistej ugody. Nowy biskup praski Romuald Kamiński wyraził zgodę na przejście do posługi ks. Lemańskiego w diecezji łódzkiej. Był to gest ze strony ówczesnego metropolity łódzkiego bpa Grzegorza Rysia na rzecz kapłana, który był swoistym „bohaterem” obozu katolików otwartych.

Przez pewien czas zrobiło się wokół ks. Lemańskiego nieco ciszej, ale w okresie rządów PiS-u pojawiał się np. na demonstracjach sprzeciwu wobec prób reform wymiaru sprawiedliwości przez Zbigniewa Ziobrę.

Wszystko to sprawiło, że gdy wybuchły kontrowersje wobec odsłonięcia ogromnej figury Maryi w Konotopiu można byłoby spodziewać się, że postępowy kapłan przyłączy się do szyderstw na temat tego spektakularnego wyrazu religijności maryjnej. 

Czołowy reprezentant postępowych kapłanów, ojciec Paweł Górzyński nazwał przykładowo pomnik mianem religijnego dziwactwa. Figurę określił jako potworka oraz king-konga w szczerym polu. Przestrzegł dodatkowo, że wznoszenie takich monumentów to dowód „religijnego dziwactwa” i tworzenia „złotego cielca”. Na tym tle reakcja ks. Lemańskiego zaskoczyła.

Na swoim koncie facebookowym napisał: „Stanęła figura Niepokalanej na polskiej ziemi. Wśród polskich łąk i pól. Wotum jednego z nas. Mógł człowiek kupić za te fundusze okazały jacht, zainwestować je w jakieś działki budowlane albo przelać na konto w raju podatkowym, a On w taki sposób wyraził Maryi swoją wdzięczność. »Bądź pozdrowiona pełna łaski« (...) Jazgot krytyków docierający z rożnych stron ucichnie i pójdzie w zapomnienie”. Można się domyślać, pochwała ks. Lemańskiego dla statuy w Konotopiu musiała wywołać konsternację lub wręcz gniewne reakcje dotychczasowych zwolenników kontrowersyjnego kapłana. Świadczy o tym wpis dobę później: „Wielu moich znajomych podzieliło się ze mną opiniami o mnie i o tym poście. Dziękuję. Wszystkie wasze komentarze przeczytałem i wyciągnąłem z nich wnioski. Mojej opinii o tej figurze nie zmieniłem. Opinie o niektórych znajomych zweryfikowałem (z racji na użyty w ich komentarzach język i przytaczane argumenty)”. 

Ks. Wojciech Lemański właśnie kończy osiem lat posługi w parafii Św. Andrzeja Boboli w Łodzi-Nowosolnej. Jak pisze: „To były dobre lata. Wiele się pośród tych parafian nauczyłem”. No cóż, myślę, to dobrze, że wokół ks. Lemańskiego zrobiło się trochę ciszej. Nie tracę nadziei, że potrafi wyciągać wnioski z poprzednich lat, kiedy to wiele razy bywał instrumentalnie wykorzystywany przez media niechętne religii. Na refleksję nigdy nie jest za późno. 

 

Źródło: Fronda.pl

O autorze

Piotr Semka