„Prawa ręka” Donalda Tuska, dotychczasowy minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Maciej Berek został kandydatem Koalicji Obywatelskiej na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Prof. Warchoł zwraca jednak uwagę, że zwyczajnie nie spełnia on wymogów formalnych.
- „Maciej Berek, prawa ręka Tuska i kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, może okazać się ręką mocno lewą. I nie chodzi o jego skrajne upolitycznienie - to tylko splunięcie w twarz wszystkim, którzy znowu uwierzyli Tuskowi. Chodzi o spełnienie wymogów ustawowych”
- pisze parlamentarzysta i prawnik.
Chodzi o wymóg przynajmniej 10-letniego wykonywania zawodu radcy prawnego.
- „Sam wpis na listę radców nie wystarcza. Z jego życiorysu wynika, że od końca funkcji prezesa RCL w listopadzie 2015 r. do wejścia do rządu Tuska w grudniu 2023 r., czyli w okresie, w którym miał realnie wykonywać zawód radcy, minęło tylko 8 lat. Praca legislatora Kancelarii Senatu, dyrektora w NIK, prezesa RCL, sekretarza RM czy dyrektora generalnego BRPO, nie jest wymieniona w przepisach i nie daje wymaganego stażu. Wiem, że Tusk stosuje prawo tak jak je rozumie, ale chyba nie jest trudno zrozumieć, że Berkowi brakuje wymaganych ustawą 2 lat radcowskiego stażu”
- wskazuje poseł PiS.
- „No chyba że oficjalny życiorys Berka jest niepełny, ale wtedy warto uzupełnić. To w końcu aż dwa lata >>radcowskiej przerwy<<”
- dodaje.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.