W czasie wczorajszego posiedzenia rządu premier Donald Tusk poruszył sprawę posła Marcina Romanowskiego stwierdzając, że ten „na 99 proc.” przebywa w Naddniestrzu. Do sprawy szef rządu powrócił podczas dzisiejszej konferencji prasowej.
- „Staramy się monitorować sytuację, jeśli chodzi o pana Romanowskiego. Sprawa nie jest prosta. Każdy kto wie, jak wygląda Naddniestrze, kto tam rządzi, kto kontroluje sytuację, to jest formalnie część Mołdawii, ale wiemy kto tam de facto rozdaje karty, a więc w jakimś sensie wiemy, że prawie na 100 proc. że w tej części Mołdawii, która jest właściwie pod kontrolą rosyjską, ochronę znalazł pan Romanowski, staramy się dyskretnie i możliwie profesjonalnie sytuację monitorować i niewykluczone, że znajdziemy sposób”
- powiedział.
Po wczorajszym wystąpieniu Donalda Tuska obrońca posła Romanowskiego, mec. Bartosz Lewandowski poinformował o skierowaniu wniosku o przesłuchanie premiera, która ma mieć wiedzę na temat miejsca pobytu parlamentarzysty. Dziennikarze pytali więc premiera, czy stawi się, jeżeli zostanie wezwany na przesłuchanie w tej sprawie.
- „Kiedy mam wezwanie w charakterze świadka przez prokuraturę czy przez sąd w różnych sprawach, to zawsze się stawiam. Jestem dyskretny, nie robię z tego wielkiego halo, raz przesłuchanie, kiedy przyjechałem do Warszawy, to parę tysięcy ludzi przyszło mnie wesprzeć, ale nie zmieniło to faktu, że poszedłem i 8 godzin mnie przesłuchiwano”
- zapewnił przewodniczący Koalicji Obywatelskiej.
Zaczął przy tym personalnie atakować mec. Lewandowskiego.
- „Pan Lewandowski to jest ten znany adwokat. Na pewno ma dużo do powiedzenia o Naddniestrzu i rosyjskiej kontroli. Nie dziwi mnie, że akurat taka ekipa się zebrała razem i że finałem tego jest Naddniestrze. To bardzo mi pasuje do profilu wszystkich zaangażowanych w tę paskudną sprawę”
- wypalił.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.