Polityka

Bielan oskarża rząd Tuska o sabotaż rozmów z USA – politycy KO mówią o „skandalu”

Ostry spór wybuchł wokół negocjacji dotyczących dalszego zwiększenia stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Europoseł PiS Adam Bielan zarzucił rządowi sabotowanie rozmów z Waszyngtonem. W premierowym wydaniu programu „Wieczór Rymanowskiego” w Polsat News zdecydowanie odpowiedział mu wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL. Do dyskusji włączyli się także Krzysztof Bosak, Zbigniew Parafianowicz i Jacek Bartosiak.

4 min czytania
Adam Bielan
Adam Bielan · fot. Screenshot - YouTube (wPolsce24)

Punktem wyjścia była wypowiedź Bielana, który twierdzi, że działania polskiego rządu utrudniają negocjacje w sprawie nowej stałej obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych w Polsce.

„To są słowa skandaliczne. Takich słów nie powinno się wypowiadać w sytuacji, kiedy polski rząd właśnie, a szczególnie wicepremier, minister obrony narodowej, robią wszystko, aby polskie bezpieczeństwo postawić na jak najwyższym poziomie” – odpowiedział Piotr Zgorzelski.

Polityk PSL przekonywał, że zarzut Bielana wymaga – jego zdaniem – „bardzo dużych pokładów złej woli”.

„To trzeba naprawdę mieć bardzo duże pokłady złej woli, aby posądzać polski rząd o to, że sabotuje powstanie amerykańskiej bazy” – mówił.

Zgorzelski podkreślił jednocześnie strategiczne znaczenie amerykańskiej obecności wojskowej.

„Bazy, która dla nas i dla naszej strefy jest po prostu miejscem bezpieczeństwa, które bardzo mocno je wzmacnia” – stwierdził.

Kto sabotuje negocjacje z USA?

Do zarzutów odniósł się także dziennikarz Wirtualnej Polski Zbigniew Parafianowicz. Zaznaczył, że gdyby twierdzenia Bielana zostały potwierdzone, oznaczałoby to bardzo poważną sprawę.

„Jeśli miałoby dojść do sabotowania rozmów z Amerykanami, to byłoby to już drugie poważne oskarżenie pod adresem rządu Donalda Tuska w historii relacji pomiędzy PiS-em a Platformą” – ocenił.

Parafianowicz przypomniał spór z 2008 roku dotyczący amerykańskiej tarczy antyrakietowej. W jego ocenie ówczesne twierdzenia, że rząd Tuska odpowiadał za zmianę amerykańskich planów, nie odpowiadały rzeczywistemu przebiegowi wydarzeń.

„Tamta informacja była nieprawdziwa. Po prostu nowa administracja Baracka Obamy zmieniła plany co do tego, jak ma ta baza wyglądać” – powiedział.

Także obecne oskarżenie Bielana dziennikarz uznał raczej za element politycznego konfliktu.

„Mam wrażenie, że jest to po prostu gra na użytek wewnętrzny, jakaś forma narracji” – stwierdził.

Sprawa nabrała dodatkowego znaczenia w związku z ujawnieniem szczegółów marcowego spotkania Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem. Szef MON przyznał, że miał okazję rozmawiać z amerykańskim prezydentem. Donald Tusk potwierdził natomiast, że został poinformowany o przebiegu rozmowy.

Premier zastrzegł przy tym, że nie dotyczyła ona planowanej amerykańskiej bazy.

„To zbyt ciekawa rozmowa, żeby mówić o niej publicznie. Bazy nie były jej tematem. Kiedyś historia się dowie” – powiedział Tusk.

Dodał, że rozmowa miała dotyczyć „raczej sytuacji wewnętrznej w Polsce”.

Ta wypowiedź tylko zwiększyła liczbę pytań. Radosław Sikorski poinformował bowiem, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie zostało przez Kosiniaka-Kamysza powiadomione o treści spotkania.

Parafianowicz krytycznie odniósł się także do sugestii, że w rozmowach z administracją Trumpa mogła pojawiać się kwestia zmian w polskim rządzie.

„Jeżeli duża partia polityczna próbowałaby wpłynąć na kształt koalicji czy też zmienić koalicję, wygenerować, wykreować nowego premiera przy użyciu obcego mocarstwa, byłoby to dość bulwersujące” – stwierdził.

Bosak: Polska sama osłabia swoją pozycję negocjacyjną

Odmienny punkt widzenia przedstawił wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak. Polityk Konfederacji powiedział, że podczas swoich kontaktów w Stanach Zjednoczonych nie zauważył oznak konfliktu między Waszyngtonem a obecnym polskim rządem.

„Nie słyszałem takich informacji, żeby był jakiś impas, jakaś blokada, jakieś niezadowolenie” – mówił.

Zdaniem Bosaka problem może leżeć gdzie indziej – w nadmiernym pośpiechu polskiej klasy politycznej w zabieganiu o amerykańską obecność.

„Wydaje mi się, że my w Polsce mamy raczej przeciwny problem, to znaczy siły polityczne ponaglają się do tego, żeby jak najszybciej zrobić jakiś deal z Amerykanami” – zauważył.

Według wicemarszałka może to osłabiać polską pozycję.

„To osłabia pozycję negocjacyjną” – podkreślił Bosak, zwracając uwagę, że opinia publiczna nie zna szczegółowych warunków ewentualnego porozumienia.

Opinie Bartosiaka i Zgorzelskiego

Jeszcze dalej w swoich zastrzeżeniach poszedł Jacek Bartosiak. Analityk Strategy&Future przestrzegał przed automatycznym przyjmowaniem założenia, że każda zwiększona obecność wojsk amerykańskich musi sama w sobie podnosić bezpieczeństwo Polski.

„To nie jest tak, że my jesteśmy tutaj po wielkiej łasce i wcale ta baza nie musi zwiększać naszego bezpieczeństwa” – powiedział.

Bartosiak ocenił, że dzisiejsza obecność USA w Europie wynika również z realizacji własnych strategicznych interesów Waszyngtonu.

„Amerykanie nie są w Europie po to, żeby bronić Europę przed Rosją” – opwiedział, wskazując, że wojska USA są również instrumentem oddziaływania amerykańskiej polityki na europejskich sojuszników.

Zgorzelski prezentował przeciwne stanowisko.

„Obecność polityczna i militarna Stanów Zjednoczonych na razie gwarantowała i póki co gwarantuje polskie bezpieczeństwo” – podkreślił wicemarszałek Sejmu.

W tle całego sporu pozostaje fakt, że Ministerstwo Obrony Narodowej już w czerwcu informowało o pozytywnej odpowiedzi strony amerykańskiej na polską propozycję dotyczącą kolejnej formy stałej obecności wojsk USA.

„Stany Zjednoczone odpowiedziały pozytywnie na propozycję ustanowienia stałej bazy wojskowej w Polsce” – informował wówczas Władysław Kosiniak-Kamysz.

Źródło: mp/Polsat News, Onet, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej