W poniedziałek RCB wysłało komunikat związany z rosyjskim atakiem na Ukrainę. Problem w tym, że województwo lubelskie pomylono z… lubuskim. To mieszkańcy tego regionu Polski otrzymali alerty.
„To jest obraz chaosu, braku kompetencji rządzących i próby wywoływania notorycznej paniki i strachu, ponieważ Donald Tusk chce osiągnąć efekt flagi” – komentuje Jan Kanthak, który jest jednym z posłów kontrolujących RCB.
W tym kontekście zacytował też polskie przysłowie, podkreślając że kto sieje wiatr, ten zbiera burzę, którą w tym wypadku jest kompromitacja obecnego rządu. Dodał, że mnie chodzi wyłącznie o wczorajszą sytuację, ale też i o to, że mamy do czynienia z inflacją alertów do mieszkańców, którzy przestali na nie reagować.
„Nawet można byłoby się trochę uśmiechnąć z tego, z tej pomyłki, gdyby nie dotyczyło to bezpieczeństwa Polek i Polaków, bo to ma bezpośrednie przełożenie na życie i zdrowie wielu Polaków, którzy mieszkają na przygranicznych terenach” – powiedział z kolei cytowany przez serwis niezalezna.pl Paweł Hreniak.
Wskazał on również na spóźnione alerty, brak wiadomości do części powiatów objętych alertami czy ogólnopolskie ostrzeżenie z linkiem do stron rządowych, co doprowadziło do ich zablokowania. Na koniec podsumował, że to Donald Tusk ponosi osobistą odpowiedzialność za chaos, z którym mamy do czynienia, ponieważ to szef rządu powołuje dyrektora RCB.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.