Jan Ewangelista przekazał relację z wydarzenia w Betanii, które miało miejsce kilka dni przed ukrzyżowaniem Jezusa. Kiedy Chrystus siedział przy stole z Łazarzem, a Marta podawała im posiłek, pojawiła się Maria z drogocennym olejkiem nardowym. Kobieta wylała go na stopy Jezusa, co bardzo rozzłościło Judasza. „Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?” – pytał ten, który za trzydzieści srebrników wydał swojego Mistrza. Ewangelista zaznacza, że nie pytał z prawdziwej troski o ubogich, ale „ponieważ był złodziejem i mając trzos, wykradał to, co składano”.
Trudno nie pomyśleć o tej perykopie, przeglądając w ostatnich dniach media społecznościowe. Ujawnia się w nich wiele osób prezentujących sposób myślenia niezwykle przypominający postawę Judasza. Ze „świętym oburzeniem” pytają one, dlaczego 100 milionów złotych, które wedle szacunków Roman Karkosik miał przeznaczyć na budowę figury Matki Bożej w Konotopiu, nie przeznaczono raczej na ratowanie chorych dzieci.
Kiedy zapytać jedną z tych osób, dlaczego sama nie przeznaczy 100 mln zł na pomoc chorym dzieciom – odpowie, że nie ma. Roman Karkosik ma, bo zarobił. Ale skoro Tobie nie udało się zbudować tak pokaźnego majątku, to zamiast trwonić czas na rozporządzanie jego pieniędzmi na Facebooku, idź i zostań wolontariuszem w hospicjum albo jadłodajni dla bezdomnych. Nie rządź się moim czasem – odpowie taka osoba. Ano właśnie.
Wielu Polaków poczuło się w ostatnich dniach uprawnionych do zarządzania czyimś majątkiem. To mechanizm dobrze znany – często obserwowany przy okazji dyskusji na temat jakiejś zbiórki organizowanej przez Kościół. „Klechom ciągle mało” – słychać wtedy. Skoro nie podoba Ci się zbiórka, to jej nie wspieraj. Nie wspierasz? To czemu chcesz rozporządzać czyimiś pieniędzmi?
Można się domyślać, że raczej próżno byłoby szukać wśród wspomnianych komentatorów osoby, która mogłaby poszczycić się pomaganiem na podobną skalę do pomocy, jaką dzieli się rodzina państwa Karkosików. To jednak jedynie domysły, bo nie lubią oni publicznie opowiadać o swoich przedsięwzięciach. Pozostają medialne wycinki, jak te o przekazaniu wartego 15 mln zł żaglowca samorządowi województwa kujawsko-pomorskiego. Nie ma to jednak większego znaczenia. Roman Karkosik nie musiał najpierw wydać jakiejś sumy na cele charytatywne, by później mieć moralne prawo wydać kolejne miliony na cel religijny. Nikt mu nic nie dał. Swoje życie zawodowe zaczynał jako magazynier. Ciężką pracą potrafił zbudować kapitał, który mógł spożytkować na budowę największej w Europie figury Maryi. Spożytkowałbyś te pieniądze mądrzej? Zarób je, to będziesz mógł to zrobić.
Oczywiście - Judasz czynił źle, bo był złodziejem, a nie dlatego, że wskazał na alternatywną możliwość wykorzystania olejku, którym Maria namaściła stopy Jezusa. Chrystus jednak nie przyjmuje jego argumentacji, wskazując na duchowy wymiar czynu kobiety. Maria kierowała się motywacjami religijnymi. Chciała wyrazić miłość do Zbawiciela. Roman Karkosik – o czym jego rodzina mówi otwarcie – chciał wyrazić wdzięczność za uratowanie życia, dostrzegając w tym cudowną interwencję Boga. I zwyczajnie miał do tego prawo. Nawet jeśli niepodzielający jego wiary widzą w tym jedynie marnotrawienie kapitału.
Tymczasem sama budowa figury w Konotopiu to oczywiście nie tylko piękne wotum wdzięczności na cześć Najświętszej Panny. To również impuls dla regionu. Już sama jej budowa zapewniła pracę wielu ludziom. Kolejnym być może zapewnią ją turyści, którzy będą chcieli na własne oczy zobaczyć monument, a przy okazji przerwy w podróży również zjeść obiad, kupić coś na drogę i zabrać ze sobą magnesy dla rodziny. A w mediach społecznościowych głośno będzie o tym miejscu również dzięki tym, którzy narzekają, że można było „rozdać je ubogim”. Jezus docenił miłość Marii. Judasz nie ukrył swoich prawdziwych motywacji.