Działaczka Koalicji Obywatelskiej, przewodnicząca Rady Miejskiej w Nysie i była już społeczna asystentka ministra koordynatora służb specjalnych Jolanta Tryczo-Warczak otrzymała ze środków powodziowych ponad 170 tys. zł. Środki trafiły do jej firmy VENETO, prowadzącej działalność spa & beauty. Stowarzyszenie „Nysa Patrzy” twierdzi jednak, że salon był nieczynny zaledwie dwa dni, a potem normalnie przyjmował klientów. Stąd pojawiły się wątpliwości czy firma rzeczywiście poniosła tak duże straty, jak wynikałoby z przyznanej jej pomocy. Sama Tryczo-Warczak opublikowała w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym wskazuje na straty, jakie miała ponieść firma i wyjaśnia proces, w ramach którego otrzymała wsparcie. Kolejne kontrowersje wywołał jednak fakt, że środkami dysponował Powiatowy Urząd Pracy w Nysie. Nyskim starostą tymczasem jest inny, były już asystent społeczny ministra Siemoniaka.
Minister zabrał głos
O sprawę w programie „Graffiti” na antenie Polsat News zapytany został sam minister Tomasz Siemoniak.
- „Nie wiem wszystkiego, nie zajmowałem się tym. Asystenci społeczni to nie są moi pracownicy. Ja zresztą – ponieważ pojawiła się taka dwuznaczna sytuacja wokół słów >>asystent społeczny<< – postanowiłem zrezygnować w ogóle z asystentów społecznych, bo inne osoby, niemające nic wspólnego z żadnymi powodziami, biznesami itd., też tutaj podlegały jakimś atakom”
- oświadczył wiceprzewodniczący Koalicji Obywatelskiej.
Zapewnił przy tym, że Powiatowy Urząd Pracy zbadał sprawę uznając, że „jest w porządku, zgodna z przepisami”.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.