Afera

Fikcyjni lekarze, prawdziwe pieniądze. Szpitale wykazują medyków, których tam nie ma

System ochrony zdrowia okazuje się być studnią bez dna. Gdzie wylewają się pieniądze, które powinny służyć ratowaniu życia i zdrowia Polaków? Media donoszą o „lekarzach widmo”, mających rzekomo pracować w placówkach, w których się nie pojawiają. Co więcej – sami o tym nie wiedzą. Szpitala wykorzystują ich dane, by wyłudzić kontrakt z NFZ.

2 min czytania
Zdjęcie poglądowe, wygenerowane komputerowo
Zdjęcie poglądowe, wygenerowane komputerowo

Burzę wokół wynagrodzeń lekarzy rozpoczęły ustalenia na temat Dawida Kacprzyka. Młody lekarz bez specjalizacji, zatrudniony w warszawskim Szpitalu Południowym jako koordynator SOR, zarobił w ub. roku 1,6 mln zł. Lekarz, będący przy tym aktywnym działaczem Koalicji Obywatelskiej, miał pracować po 16 godzin na dobę. W tym czasie jednak, zamiast na dyżurze, pojawiał się na przykład w mediach. Czy był wyjątkiem? 

Okazuje się, że nie brakuje lekarzy, którzy pracują jednocześnie w kilku szpitalach i przychodniach. Portal Zero.pl donosi, że właśnie przygląda się im Narodowy Fundusz Zdrowia.

- „Środki publiczne są przekazywane na zapewnienie realnej opieki zdrowotnej. Wykazywanie personelu, który nie świadczy pracy w danej placówce, stanowi złamanie warunków umowy z NFZ i może skutkować nałożeniem kar umownych oraz żądaniem zwrotu nienależnie pobranych środków”

- przypomina Jakub Gołąb z Biura Komunikacji Społecznej i Promocji Narodowego Funduszu Zdrowia.

Czy tak się zdarza?

- „Z naszych ustaleń wynika, że problem jest poważny, a przypadki przekazywania przez szpitale i przychodnie, że dany lekarz pracuje w danym miejscu, choć w praktyce nie ma z nim nic wspólnego – częste”

- podaje Zero.pl.

Choć NFZ nie informuje o skali tego problemu, to nie ukrywają jej sami lekarze. Zdarza się, że sami nie wiedzą, iż jakaś placówka zadeklarowała ich zatrudnienie.

- „Potwierdzam, że w ostatnim czasie dostajemy wiele zgłoszeń od lekarzy, że są fikcyjnie wykazywani do NFZ w szpitalach i poradniach. W krótkim czasie naliczyliśmy kilkadziesiąt sygnałów i każdego dnia pojawiają się kolejne. Przykładowo jedna z lekarek otrzymała żądanie wyjaśnień od NFZ, jak to możliwe, że przepracowała w miesiącu 600 godzin. Z naszych informacji wynika, że problem jest ogólnopolski”

- powiedział portalowi rzecznik praw lekarza w OIL w Warszawie Paweł Doczekalski.

Ofiarą takich praktyk padł nawet dyrektor OIL w Warszawie dr n. med. Artur Drobniak.

- „Wczoraj sprawdziłem i okazało się, że od siedmiu lat jestem wykazywany do NFZ jako pracujący 62 godziny na oddziale szpitalnym, w tym na SOR-ze, na którym nigdy nie byłem. W dodatku przez szpital, w którym nie pracowałem od co najmniej czterech lat”

- relacjonuje lekarz.

Wykazywani w taki sposób lekarze nie otrzymują wynagrodzenia za fikcyjną pracę. Sami stają się ofiarami mechanizmu uderzającego nie tylko w budżet państwa, ale przede wszystkim w bezpieczeństwo pacjentów. Służy on natomiast placówkom, które muszą wykazać odpowiedni stan kadrowy, aby otrzymać kontrakt z NFZ. 

Źródło: Zero.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej