Wybuch afery związanej z ludźmi KO rozpoczął się w poniedziałek, kiedy to Wirtualna Polska ujawniła, że 4,5 mln złotych przeznaczonych dla powodzian trafiło do trzech firm z miejscowości Dziwiszów na Dolnym Śląsku. 200 tys. zł otrzymała firma męża Anny Konieczyńskiej, polityk Koalicji Obywatelskiej i wiceprezes KARR.
KARR jest z kolei podmiotem odpowiedzialnym za rozdysponowywanie wsparcia finansowego dla osób poszkodowanych w wyniku powodzi. Pieniądze trafiły również do sąsiada działaczki KO (ponad trzy miliony złotych) oraz właściciela lokalnej telewizji, która współpracuje z samorządem (ponad milion złotych).
Z kolei jak wynika z danych Straży Pożarnej oraz zdjęć satelitarnych, nieruchomości, na które nienależnie uzyskano wsparcie, w ogóle nie ucierpiały w wyniku powodzi – woda po prostu do nich nie dotarła.
Konieczyńską zawieszono w prawach członka Koalicji Obywatelskiej w dniu 23 czerwca. Dzisiaj z kolei, decyzją Rady Nadzorczej, Konieczyńska straciła stanowisko wiceprezesa KARR. Jak powiedział Tomasz Siemoniak z KO, minister koordynator ds. służb specjalnych, CBA prowadzi postępowanie w tej sprawie od 29 kwietnia.
Dziennikarze Telewizji Republika oraz wPolsce 24 próbowali porozmawiać z Konieczyńską. Była już wiceprezes KARR powiedziała jedynie, że odwołano ją „decyzją Rady Nadzorczej”, po czym błyskawicznie odjechała samochodem z posesji.
Z dziennikarzami dłużej porozmawiał za to jej mąż Piotr Konieczyński. Stwierdził, że on i jego żona są ofiarami ogromnego hejtu.
„Dostajemy SMS-y i komentarze z hejtem” – powiedział.
Na pytanie jednego z reporterów o środki z pomocy powodzianom, mężczyzna odparł tylko: „Chwileczkę, niech pan posłucha, tam są groźby karalne! I teraz niech mi pan zada to pytanie...”.
Na pytanie, kto stoi za hejtem, Konieczyński odpowiedział: „No, ja nie wiem, niech pan to zbada! Myślę, że policja to zbada”.
Jak relacjonuje Onet, mężczyzna miał porównać skalę hejtu wobec niego i jego żony z tym, czego doświadczał prezydent Gdańska Paweł Adamowicz w tygodniach poprzedzających jego tragiczną śmierć.
Naciskany przez reporterów, Konieczyński nie chciał wskazać, w których miejscach jego nieruchomość została uszkodzona przez powódź.
„No i jak ja mam z panem rozmawiać?” – powiedział do dziennikarzy.
Na koniec dodał jednak, że sprawą nienależnego pozyskiwania środków zajmuje się CBA.
„Tą sprawą zajmują się służby. Jest śledztwo CBA. I prokuratura się tym zajmuje” – dodał.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.