Afera

Tusk o aferze powodziowej: Zakładaliśmy problemy

Premier Donald Tusk odniósł się do afery wokół środków przeznaczonych na pomoc ofiarom powodzi. „Myśmy zakładali z góry, że pojawią się tego typu problemy” – powiedział z rozbrajającą szczerością. Co więc rządzący zrobili, by tym problemom zapobiec? Tego nie powiedział. Zapowiada za to rozliczenie winnych.

2 min czytania
Fot. screenshot: Facebook (Filip Kaczyński - Poseł na Sejm RP)
Fot. screenshot: Facebook (Filip Kaczyński - Poseł na Sejm RP)

Wirtualna Polska ujawnił wczoraj, że ponad 4 mln zł przeznaczonych dla powodzian trafiło do trzech firm związanych z działaczką Koalicji Obywatelskiej i wiceprezes zajmującej się przyznawaniem pomocy dla powodzian Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego Anny Konieczyńskiej, choć najpewniej firmy te w powodzi w ogóle nie ucierpiały. Jedna z firm formalnie należy do męża działaczki, ale prowadzą ją wspólnie, druga do jej sąsiada, a trzecia do współpracującego z samorządem właściciela lokalnej telewizji. 

Na początku dzisiejszego posiedzenia rządu do afery odniósł się premier Donald Tusk.

- „Sprawa jest w mediach. Tam jest podejrzenie, że osoby, które decydowały, rozstrzygały o tym, kto otrzymuje pomoc, zachowały się niesolidnie i faworyzowały swoich, w tym osoby, które najprawdopodobniej według wszelkich dostępnych w tej chwili danych, nie ucierpiały w czasie powodzi. Ja chcę Państwu powiedzieć, że po pierwsze, myśmy zakładali z góry, że pojawią się tego typu problemy, biorąc pod uwagę skalę i tempo pomocy”

- stwierdził szef rządu.

- „To nie jest pierwsza powódź i nie pierwsza klęska żywiołowa, w czasie której musiałem nadzorować operację szybkiej pomocy i zawsze wiedzieliśmy, że w sytuacji, w której podejmujemy decyzję o wydaniu w sumie 8 miliardów złotych w ciągu tych dwóch lat 2024-2025, na rozmaitego typu formy pomocy powodzianom, terenom popowodziowym, firmom, samorządom, i przy wydawaniu dziesiątków tysięcy decyzji personalnych, będziemy mieli do czynienia z jakimiś próbami nadużyć”

- dodał.

Premier: Wypalimy to gorącym żelazem

Dalej tłumaczył, iż… „przesadzenie z pieczołowitością” przy sprawdzaniu wydatkowania środków skutkowałoby tym, że „ludzie by czekali miesiącami”. Zapewniał przy tym, że nieprawidłowości zostaną rozliczone.

- „Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian. Bo takie rzeczy są w sposób tak oczywisty nie do zaakceptowania. Ktoś, kto miał władzę w ręku, żeby wydać publiczne pieniądze polskich podatników na pomoc ludziom, którzy ucierpieli, i jeśli wydał je w sposób niewłaściwy, poniesie naprawdę bardzo surowe konsekwencje. Tak jak powiedziałem, wypalimy to gorącym żelazem”

- mówił.

Źródło: Niezależna.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej