Wedle opublikowanych wczoraj ustaleń Wirtualnej Polski, 4,5 mln zł pomocy dla powodzian mogło trafić do trzech firm, które w powodzi nie ucierpiały. Jedna z nich należy do męża działaczki Koalicji Obywatelskiej Anny Konieczyńskiej – wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, odpowiedzialnej za przyznawanie pomocy.
Dziś przed domem zawieszonej już w prawach członka KO wiceprezes KARR pojawili się reporterzy Telewizji wPolsce24 i Telewizji Republika. Działaczka odjeżdżała sprzed posesji samochodem, a do dziennikarzy wyszedł jej mąż.
- „Anuśka jedź, bo jest za późno, ja się panami zajmuje. Panowie zadają pytania, a moja żona musi jechać”
- powiedział.
Mężczyzna wyraził zaniepokojenie groźbami, które ma otrzymywać jego żona.
- „Bardzo jestem zmartwiony tym, najwięcej dostaje moja żona gróźb karalnych. Naprawdę jestem tym bardzo zmartwiony, zaniepokojony”
- stwierdził.
- „Bo to jest wie pan, tak jak z Adamowiczem”
- zwrócił się do jednego z reporterów.
Wreszcie do dziennikarzy podjechała sama Anna Konieczyńska, zapewniając ich, że wróci i z nimi porozmawia.
- „Nie jest pani trochę wstyd, że te pieniądze dostał pani mąż, pani sąsiedzi, a nie powodzianie?”
- zapytał red. Rafał Jarząbek.
- „A z czego wynika, że pan uważa, że powinno być mi wstyd?”
- odpowiedziała pytaniem wiceprezes KARR.
- „Czyli nie ma żadnego powodu, żeby się wstydzić?”
- dopytał dziennikarz.
- „Nie”
- stwierdziła działaczka.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.