Gawkowski podał, że wykradziona przez hakerów baza danych ma objętość blisko 2 terabajtów i dotyczy 19 mln Polaków. To więcej niż połowa mieszkańców kraju!
Wykradzione dane są szczególnie wrażliwe, są to bowiem informacje medyczne. Nastąpił atak na systemy firmy MyDr, działającej w sektorze oprogramowania do zarządzania podmiotami medycznymi i systemami elektronicznej dokumentacji medycznej. Z MyDr współpracuje m.in. serwis ZnanyLekarz.
Specjalista ds. cyberbezpieczeństwa z Uniwersytetu Civitas Krzysztof Kaliński wskazuje w rozmowie z portalem Interia, że to pierwszy wyciek danych o tak gigantycznej skali.
„Dane osobowe, które wykradziono, są szczególne, bo obok numerów PESEL czy numerów kontaktowych mamy dane medyczne” – powiedział Interii Kaliński.
Poinformował, że wykradzione dane posłużyć mogą nie tylko do prób wyłudzenia kredytu, ale także do znacznie bardziej zaawansowanych prób oszustwa.
„W tym do szantażu najróżniejszego rodzaju. Ludzie chorują na rozmaite choroby, zażywają różne leki, niekoniecznie chcą o nich informować” – powiedział ekspert.
„Pozyskane dane hakerzy mogą sprzedać na czarnym rynku za niemałe pieniądze. Mogą też próbować wyłudzać pożyczki, szczególnie w różnych parabankach” – stwierdził Kaliński.
Oznacza to zaś, że problemy Polaków związane z wyciekiem danych dopiero się zaczną. Sprawa jest niezwykle poważna i będzie mieć szerokie reperkusje społeczne i polityczne.
Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek skrytykował rząd Tuska za niezapobiegnięcie wyciekowi danych. Jak powiedział, jest to kompromitacja całego państwa rządzonego przez KO.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.