„Dzisiaj polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało rosyjskiego ambasadora” – poinformował Tusk na platformie X.
Wpis został zamieszczony w języku angielskim.
Rakieta leciała nad polskim niebem przez około 6 minut, po czym spadła na ziemię. Na szczęście w wyniku incydentu nikt nie ucierpiał.
Najprawdopodobniej było to spowodowane awarią rakiety, jednak nie można wykluczyć, że był to świadomy zabieg mający na celu przetestowanie polskich systemów obrony przeciwlotniczej oraz reakcji państwa na tego rodzaju naruszenia przestrzeni powietrznej.
Reakcja ta zaś pozostawia wiele do życzenia. Mieszkańcy okolic narażonych na uderzenie rakiety nie zostali w żaden sposób ostrzeżeni o grożącym im niebezpieczeństwie.
Mimo to Ministerstwo Obrony Narodowej twierdzi, że wszystkie systemy zadziałały prawidłowo, a rakieta spadła na ziemię tuż przed tym, jak miała zostać zestrzelona przez polski myśliwiec F-16.
„Wszystkie systemy zadziałały od wczesnych godzin porannych, właściwie nocnych, bo sytuacja miała miejsce po godzinie trzeciej nad ranem. W bezpośrednim kontakcie wicepremier, minister obrony i z prezydentem, i z premierem, z najważniejszymi osobami w państwie” – powiedziała w rozmowie z Radiem ZET wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Today, the Polish Foreign Ministry summoned the Russian ambassador in connection with the missile that hit Polish territory yesterday.
— Donald Tusk (@donaldtusk) July 31, 2026
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.