Wieści z kraju

Wyciek nagrania z Kaczyńskim. Kłopoty, kłopoty Romana Giertycha

Rzecznik dyscyplinarny warszawskiej adwokatury przyjrzy się sprawie Romana Giertycha – mecenasa i posła Koalicji Obywatelskiej. Rzecz dotyczy ujawnienia fragmentu nagrania z przesłuchania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w śledztwie dotyczącym „dwóch wież”.

2 min czytania
Roman Giertych przemawia w Sejmie
Roman Giertych przemawia w Sejmie · fot. Screenshot YouTube

Jak podaje Fakt, Rzecznik Dyscyplinarny Warszawskiej Izby Adwokackiej wszczęła postępowanie sprawdzające w sprawie upublicznienia fragmentu nagrania z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego w śledztwie dotyczącym „dwóch wież”. W najbliższych dniach sprawa ma zostać przekazana Rzecznikowi Dyscyplinarnemu Adwokatury adw. Ewie Krasowskiej – informuje gazeta. 

Rzecz dotyczy ujawnienia przez portal goniec.pl nagrania z czerwcowego przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego w śledztwie dotyczącym spraw „dwóch wież” – planowanej inwestycji spółki Srebrna. Na upublicznionym nagraniu prezes Prawa i Sprawiedliwości omawia m.in. swoje relacje z Romanem Giertychem. 

Jak poinformował Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba, spośród osób niebędących prokuratorami pełnym wgląd w akta sprawy uzyskał jedynie Giertych. Dodał, że wszyscy uczestnicy czynności zostali pouczeni o odpowiedzialności karnej za bezprawne ujawnienie materiałów z postępowania przygotowawczego przed ich ujawnieniem w sądzie.

Skiba przekazał, że prokuratura prowadzi obecnie postępowanie mające na celu zbadanie okoliczności, w jakich doszło do ujawnienia nagrania.

Giertych odrzucił już sugestie, że to on stoi za wyciekiem nagrań. Powiedział, że dostęp do tych nagrań miała także sama prokuratura. Zdaniem Giertycha to właśnie organy ścigania mogą być odpowiedzialne za upublicznienie materiałów objętych tajemnicą śledztwa. 

Pod koniec czerwca prokuratura umorzyła śledztwo dotyczące tzw. afery „dwóch wież”. Śledczy uznali, że nie doszło do oszustwa na szkodę austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, który przygotowywał inwestycję. Birgfellner był reprezentowany przez Giertycha. Austriak żądał od spółki Srebrna wynagrodzenia za wykonane usługi, czego mu odmówiono. 

Jak głosi uzasadnienie umorzenia postępowania, opublikowane częściowo przez Gazetę Wyborczą, Austriak pozostawał w „subiektywnym, mylnym przekonaniu”, że Kaczyński jest osobą decyzyjną w spółce Srebrna.

Źródło: fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej