Uwaga

Gdy odchodzą świadkowie, pozostają miejsca. Twierdza przy Czerniakowskiej

Z każdym rokiem ubywa osób, które mogą opowiedzieć o Powstaniu Warszawskim z własnego doświadczenia. Ich głosu nic nie zastąpi, ale pamięć o tamtych wydarzeniach przechowują także budynki i ulice. Jednym z takich miejsc jest twierdza przy ul. Czerniakowskiej – niemy świadek historii 1944 roku.

2 min czytania
Twierdza przy Czerniakowskiej - niemy świadek tragedii i bohaterstwa
Twierdza przy Czerniakowskiej - niemy świadek tragedii i bohaterstwa · fot. via © archiwum Sióstr Nazaretanek

Klasztor Sióstr Nazaretanek przy ulicy Czerniakowskiej 137 to wyjątkowe miejsce. Około 85 proc. zabudowy lewobrzeżnej Warszawy zostało podczas wojny zniszczonych. Po upadku Powstania Niemcy systematycznie likwidowali poszczególne kwartały miasta. Kompleks przy Czerniakowskiej został uszkodzony, ale ocalał. Wojenne losy tego miejsca zaczęły się jeszcze przed 1 sierpnia 1944 roku. Prowadzono tam tajne nauczanie, jeszcze podczas okupacji, a Nazaretanki ukrywały żydowskie dziewczęta i dzieci. Za to groziła śmierć. Przełożona domu, s. Eutalia Jadwiga Wismont, została uhonorowana przez Yad Vashem tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata.

Powstańcze losy

Po wybuchu Powstania Warszawskiego klasztor ponownie zmienił swoje przeznaczenie. Schronienia szukali tam mieszkańcy Czerniakowa uciekający przed ostrzałem. Wraz z nasileniem walk zaczęto przynosić rannych. Część pomieszczeń stała się szpitalem powstańczym. Nazaretanki zajmowały się poszkodowanymi i cywilami. Z każdym dniem coraz bardziej brakowało leków, materiałów opatrunkowych, żywności i wody. 

To pytanie brzmi jak temat filozoficznej debaty, dopóki historia nie nada mu konkretnego, bolesnego wymiaru. Latem 1943 roku w okupowanym Nowogródku cena ta została zapłacona krwią ...

W centrum wojennej zawieruchy

Pod koniec sierpnia walki dotarły bezpośrednio do kompleksu. Walki o budynek toczyli żołnierze Armii Krajowej, m.in. oddziały związane z pułkiem „Baszta”. Starcia przeniosły się do wnętrza gmachu. Dochodziło do sytuacji, w których różne jego części znajdowały się jednocześnie w rękach Niemców i powstańców, natomiast w innych pomieszczeniach nadal leżeli ranni i chronili się cywile. To z tamtych wydarzeń pochodzi określenie „Twierdza przy Czerniakowskiej”.

Za kulisami walk

Historia tego miejsca ukazuje także mniej widoczną stronę Powstania. Za linią walk działały prowizoryczne szpitale, punkty opatrunkowe i schronienia. Rannych przyjmowano i opatrywano, cywilom zapewniano bezpieczne miejsce, a wszystkim udostępniano wodę i żywność. 

Wymowny ślad krwi

Przy Czerniakowskiej część tej pracy wykonywały Nazaretanki, również wtedy, gdy ich własny dom znalazł się już na linii frontu. Do dziś zachował się tam szczególny ślad tamtych dni. Na starej drewnianej podłodze znajduje się plama, którą według przekazu wiąże się z krwią rannego powstańca przyniesionego do działającego w klasztorze szpitala. Nie wiadomo, kim był ani jak został ranny. Ślad pozostał jednak właśnie tam, gdzie w sierpniu 1944 roku przebywali ranni.

Niemi świadkowie tragedii

Po upadku powstańczych pozycji Siostry opuściły klasztor. W styczniu 1945 roku dwie z nich wróciły pieszo na Czerniakowską. Zastały przestrzelone mury, uszkodzony dach i zrujnowaną okolicę. Budynek jednak ocalał. Ocalała też Warszawa i zwyczajne życie stolicy. Powstały nowe budynki i ulice. Każdego dnia współcześni przechodzą obok takich miejsc, nie widząc ile niezwykłości może być w starych murach budynków polskiej stolicy.

Źródło: mp/Vatican News, Sisters News Service

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej