Polityka

„To ustawka”. Jakubiak ostro o Tusku  i Zełenskim: czy Polska ma oddać Ukrainie Patrioty? [Wideo]

Marek Jakubiak ostro skomentował incydent w Tarnawie-Kolonii na Lubelszczyźnie, gdzie po nocnym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej znaleziono szczątki rakiety i rozległy krater. Poseł postawił tezę, że wydarzenie mogło zostać wykorzystane do wywołania presji na przekazanie Ukrainie najcenniejszych polskich pocisków systemu Patriot.

4 min czytania
Marek Jakubiak
Marek Jakubiak · fot. Screenshot - YouTube/Kanał Otwarty

– Podtrzymuję swoją rolkę. Dla mnie dzisiejsza rakieta to jest ustawka wypisz, wymaluj, a Tusk mnie tylko w tym utwierdza – powiedział Jakubiak w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.

Polityk zaznaczył jednocześnie, że nie był świadkiem rozmów prowadzonych przez przywódców Polski, Ukrainy i Stanów Zjednoczonych. Przedstawiony przez niego scenariusz jest więc jego interpretacją i… chyba składającą się w całość hipotezą. 

– Ja nie byłem świadkiem rozmowy. Ja myślę, że tak to po prostu wyglądało – przyznał.

Według jego hipotezy rozmowy polityczne mogły dotyczyć zwiększenia dostaw środków obrony przeciwlotniczej dla Ukrainy, ich produkcji poza terytorium państwa prowadzącego wojnę oraz ewentualnego wykorzystania do tego polskiego przemysłu.

Jakubiak: „Grają nami i naszymi emocjami”

Poseł zasugerował, że incydent mógł zostać wykorzystany do przygotowania opinii publicznej na kolejne uszczuplenie polskich zapasów rakiet przechwytujących PAC-3. Nie przedstawił jednak dowodów potwierdzających, że zapadła decyzja o przekazaniu Ukrainie pocisków należących do polskich baterii Patriot.

– Coś musieli wymyślić, żeby można było opinię publiczną w Polsce przekonać do tego, że te rakiety trzeba przekazać – stwierdził Jakubiak.

Następnie poszedł jeszcze dalej, formułując hipotezę, że jeden z rosyjskich pocisków mógł zostać celowo przepuszczony w stronę Polski.

– Może przepuścimy jedną, niech ona spadnie gdzieś w polu, a my już tu razem zrobimy cyrk na kółkach – mówił.

Jakubiak podkreślił, że w centrum całej sprawy mogą znajdować się pociski PAC-3, przeznaczone między innymi do zwalczania rakiet balistycznych. Nazwał je „złotem” współczesnej obrony powietrznej i wskazał, że należą do najbardziej poszukiwanych środków przechwytujących na świecie.

– Przygotowuje nas się do czegoś. Ja myślę, że jest to przygotowanie na wydanie tego, co najcenniejsze i co kupił Mariusz Błaszczak z Mateuszem Morawieckim – ocenił.

Popyt na PAC-3 MSE rzeczywiście jest obecnie bardzo wysoki. Amerykańska armia zawarła z Lockheed Martin wieloletnią umowę, której celem jest radykalne zwiększenie produkcji tych pocisków. Wynika to między innymi z obciążeń amerykańskich zapasów oraz zapotrzebowania zgłaszanego przez Ukrainę i innych sojuszników. Sam ten fakt nie stanowi jednak dowodu, że Polska przygotowuje się do przekazania własnych rakiet.

Wątpliwości dotyczące reakcji polskiej obrony

Jakubiak krytycznie odniósł się również do działań polskiego systemu obrony powietrznej. Jego zdaniem skierowanie myśliwca w stronę obiektu dopiero po jego wykryciu nad Polską oznaczało, że samolot nie miał realnych szans dotrzeć na czas.

– Ten samolot musiałby być w powietrzu i gdzieś tam w granicach, a nie był. To jest jeden wielki cyrk na kółkach – stwierdził.

Według komunikatu Dowództwa Operacyjnego niezidentyfikowany obiekt został wykryty w polskiej przestrzeni powietrznej o godz. 3.40. Poruszał się w kierunku zachodnim, a do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano dyżurny F-16. O godz. 3.46 obiekt zniknął ze wskazań radarów. Jego prawdopodobne miejsce upadku w pobliżu Tarnawy-Kolonii odnalazła później załoga śmigłowca Mi-24.

Jakubiak zakwestionował również skuteczność systemu alarmowania mieszkańców.

– O 3.50 zawyły syreny. Po wszystkim, pięć minut po wszystkim zawyły syreny – podkreślił, łącząc wydarzenie z wcześniejszymi próbami syren alarmowych przeprowadzanymi w Warszawie.

Poseł twierdzi, że społeczeństwo może być stopniowo oswajane z atmosferą zagrożenia.

– Grają nami, naszymi emocjami, do czegoś nas przygotowują. Najprawdopodobniej chcą oddać to, co mamy najcenniejsze. Albo wybory się zbliżają – mówił.

Co potwierdzono, a co pozostaje hipotezą?

Jak przypomniał, z wypowiedzi Donalda Tuska wynikało, że ukraińskie myśliwce celowo „prowadziły” pocisk do Polski. Z przytaczanej publicznie wypowiedzi premiera wynikało, że ukraińskie samoloty próbowały przechwycić pociski zmierzające w stronę polskiej granicy. 

Potwierdzono, że w Tarnawie-Kolonii eksplodowała rakieta zawierająca znaczną ilość materiału wybuchowego. Prokuratura Okręgowa w Lublinie podała, że prawdopodobnie był to pocisk Ch-101, ale identyfikacja nie miała jeszcze charakteru ostatecznego. Zabezpieczono szczątki oraz próbki ziemi, które mają zostać poddane dalszym badaniom.

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego również nie przesądzało początkowo pochodzenia obiektu. Szef BBN Bartosz Grodecki informował, że Biuro oczekuje „precyzyjnych i szczegółowych informacji dotyczących całego przebiegu zdarzenia”, a na miejsce wysłano przedstawiciela BBN.

Wątpliwości Jakubiaka dotyczące czasu reakcji, alarmowania ludności oraz ewentualnych planów przekazania polskiego uzbrojenia mogą stać się przedmiotem szerszej debaty. 

– Rosjanie testują nas na wszelkie możliwe sposoby. Ta rakieta pewnie też testowała naszą zdolność do wykrywania nisko lecących obiektów. Tego egzaminu rząd nie zdał – podsumował Marek Jakubiak.

Pełne nagranie - ZOBACZ

Źródło: mp/Facebook/Marek Jakubiak, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej