Kategoria

Lifestyle i obyczaje

Sekcja: Lifestyle i obyczaje

Zmuszono ją do zabicia jej dziecka: Mogłybyśmy być przyjaciółkami, nawet gdyby nie nazywała mnie mamą

Rodzina

Zmuszono ją do zabicia jej dziecka: Mogłybyśmy być przyjaciółkami, nawet gdyby nie nazywała mnie mamą

Mary (nie jest to jej prawdziwe imię) miała 13 lat, gdy pewnego grudniowego dnia wsiadła do samolotu, i w towarzystwie pracownika socjalnego i przybranej matki, polecała do Wielkiej Brytanii, by tam poddać się procedurze zabicia swojego dziecka. Dziewczyna zaszła w ciąże w wyniku brutalnego gwałtu, a sąd wydał zgodę na zabicie jej dziecka powołując się na rzekome myśli samobójcze.

Kmieciak: Czy w przyszłości pokochamy in vitro?

Rodzina

Kmieciak: Czy w przyszłości pokochamy in vitro?

Wyobraźmy sobie, iż np. w centralnej Polsce, w 2110 r. pewna para udaje się do kliniki in vitro. Załóżmy, iż cała „procedura poczęcia” trwa jeden dzień. Dziecko powstaje z połączenia gamet matki i ojca, które pozyskiwane są w ciągu kilku godzin. Przyjmijmy ponadto, że medycyna poznała już w pełni strukturę genetyczną człowieka, dzięki czemu opracowano metody skutecznego eliminowania niebezpieczeństwa powstania wad rozwojowych płodu. Dziecko implantowane jest do macicy matki w ciągu tego samego dnia. Uprzedzająca zaś powyższe stymulacja hormonalna kobiety nie wiąże się z jakimikolwiek niedogodnościami. Przyjmijmy na koniec, że po dziewięciu miesiącach standardowo przeżywanej ciąży rodzi się dziecko, całkowicie zdrowe.

Irlandzki rząd chce, by dzieci można było zabijać do dziewiątego miesiąca cięży

Rodzina

Irlandzki rząd chce, by dzieci można było zabijać do dziewiątego miesiąca cięży

Projekt nowego prawa aborcyjnego przewiduje możliwość zabicia dziecka, gdy zagraża ono życiu matki lub gdy ma ona myśli samobójcze z nim związane. Irlandzcy obrońcy życia przypominają, że nie ma najmniejszych dowodów na to, że zabicie człowieka może być „lekarstwem” na autodestrukcyjne myśli. Projekt nie przewiduje także ograniczenia czasowego przerwania ciąży.

Matka zapłodniła spermą dawcy czternastoletnią córkę

Rodzina

Matka zapłodniła spermą dawcy czternastoletnią córkę

Kobieta została skazana na pięć lat więzienia, a sędzia, który wydawał wyrok stwierdził, że nie wyobrażał sobie, że rodzic może zrobić taką rzecz swojemu dziecku. Sprawa wyszła na jaw w szpitalu, gdzie pracownicy zauważyli dziwne zachowania nastolatki i jej matki. Kobieta próbowała uniemożliwić swojej córce karmienia jej dziecka piersią, a ta ostatnia ukrywała dziecko przed matką. Wszystko to wywołało zainteresowanie pracowników socjalnych.

Terlikowski: 1 maja pamiętajmy o ofiarach lewicy

Rodzina

Terlikowski: 1 maja pamiętajmy o ofiarach lewicy

Od momentu, gdy komunizm ze sfery teorii przeszedł do praktyki nieustannie pochłania nowe ofiary. Ofiary komunizmu – i to wedle skromnych wyliczeń francuskich – to sto milionów istnień ludzkich. Dwa lewicowe i ateistyczno-pogańskie reżimy – komunistyczny i nazistowski – które do spółki wywołały wojnę, a potem zmierzyły się w śmiercionośnej walce – to 72 miliony ofiar. Ale trzeba mieć świadomość, że na tym bilans ofiar lewicowych ekstremistów się nie kończy. Od momentu, gdy rozmaitej maści lewicowcy i neomarksiści, niekiedy ukrywający się pod maską liberałów, zalegalizowali aborcję w krajach zachodnich, pochłonęła ona ponad miliard siedemset milionów ofiar. A jeśli do tego dodać ofiary aborcji w ZSRS i państwach komunistycznych (w latach 60. w Polsce rocznie zabijano 800 tysięcy dzieci) – to całkowitym bilans ofiar lewicowycyh utopii będzie szedł w miliardy istnień ludzkich. Warto je wspomnieć 1 maja. I pomodlić się za nie.

Terlikowska: Aborcja jak wyrwanie zęba

Rodzina

Terlikowska: Aborcja jak wyrwanie zęba

Bez wyrzutów sumienia, bez poczucia winy, w końcu wyrwanie zęba trwa dłużej niż zabicie dziecka w łonie matki. „To zabiegi bardzo krótkie. Taki zabieg trwa dwie minuty, w pełnej narkozie” - opowiada dr Rudziński. Szkoda tylko, że nie dodaje, co dzieje się w tym czasie z dzieckiem. A co się dzieje – doskonale opisała Abby Johnson, nawrócona dyrektor kliniki aborcyjnej w Teksasie. Zdanie na temat aborcji zmieniła w dniu, kiedy na USG zobaczyła, jak maleńkie dzieciątko ucieka i broni się przed narzędziami medycznymi, które mają je za chwilę pozbawić życia. Ale interes dziecka nikogo nie interesuje. Najważniejsze jest szczęście kobiety: „spotykam pacjentki, które proszą, płaczą, błagają, żeby pomóc. Są przeszczęśliwe, gdy ten problem jest rozwiązany. Może trudno w to uwierzyć, w końcu pozbywają się własnego dziecka, ale ta wdzięczność i to szczęście są przeolbrzymie”. Proszę, pan doktor zauważa, że kobieta pozbywa się dziecka, a nie zlepku komórek. Ale skoro tak, to jest chyba przestępstwo

W Ghanie nie można zabijać ułomnych dzieci. A w Polsce można!

Rodzina

W Ghanie nie można zabijać ułomnych dzieci. A w Polsce można!

„W Ghanie wierzy się, że niepełnosprawne dzieci zostały opanowane przez złego ducha i że będą sprowadzać na rodzinę i społeczność nieszczęście. Aby temu zapobiec, noworodka trzeba zabić. Zdarzało się też, że zabijano dzieci urodzone w momencie jakiegoś rodzinnego nieszczęścia, np. w dniu, kiedy kuzyn złamał nogę. Wyrok wydaje wróżbita, który nie musi nawet obejrzeć dziecka, a kat podaje truciznę sporządzoną z lokalnych roślin” - podkreśla dziennikarz „Gazety Wyborczej”.

Kmieciak: ,,Czas zabijania"- filmem o aborcji?

Rodzina

Kmieciak: ,,Czas zabijania"- filmem o aborcji?

Przez ostatni tydzień gościł w Polsce Nicolas Nicas, szef amerykańskiej Bioethics Defense Fund. W trakcie wykładów genialnie ukazał, że próżno szukać jakiegokolwiek zrozumienia podstaw amerykańskiego prawa aborcyjnego bez refleksji nad utrwalanym przez dziesięciolecia przez sądy USA poglądem o niepełnym człowieczeństwie murzynów. Tym samym od połowy XIX w., a więc sprawy Dreda Scotta do „kultury prawnej” Stanów wszył się pogląd, że nie każdy jest w pełni człowiekiem. Patrząc obecnie na mapę rozmieszczenia klinik aborcyjnych w USA nawet mało zorientowana osoba dostrzeże, że większość tych „medycznych ośrodków” zlokalizowanych jest w murzyńskich dzielnicach biedy. Ciekawe…

Terlikowski: Bananofobia nie przejdzie

Rodzina

Terlikowski: Bananofobia nie przejdzie

Dlatego nie mam wątpliwości, że trzeba powołać Ligę Obrońców Bananów przed Stosowaniem Ich w Seks-edukacji, a może wręcz Ligę Przeciwko Bananofobii. Nie może być tak, że biedne rośliny są zmuszane, wbrew ich woli, do przebywania pod lateksem, skazywane na więdnięcie, a także miętoszone przez edukatorów i pontoniarzy. Światli zielono zaczęli już chronić karpie przed torebkami, a nad losem bananów nikt się nie pochylił. A przecież człowiek o pełnej wrażliwości ekologicznej nie może mieć wątpliwości, że banan też powinien być chroniony przed plastikiem czy gumą. Lateks jest tylko dla ludzi, trzeba zaś od niego uwolnić banany - to powinno być nasze antybananofobiczne hasło. Maszerując pod nim, być może uda się wywalczyć odroczenie wprowadzenie seks-edukacji do szkół. Lewica bowiem, choć los dzieci skłonna jest złożyć na ołtarzach rewolucji, to na miętoszenie bananów nie zgodzi się nigdy.

Czego Rozenek będzie uczył swoją córkę? Wibrator w ręce czwartoklasistów

Rodzina

Czego Rozenek będzie uczył swoją córkę? Wibrator w ręce czwartoklasistów

- Jeśli jej tego nie nauczymy, to będzie żyła w bardzo niebezpiecznym świecie. Pan swoich dzieci nie będzie tego uczył – pytał Rozenek Mazurka. A ten spokojnie wyjaśniał mu, że dzieci korzystania z prezerwatyw uczyć nie będzie, bo zamierza jej wychowywać inaczej. Ale Rozenek był nieugięty i przekonywał, że wychowanie nie ma sensu, bo „nie będzie miał Pan wpływu, środowisko, otoczenie mają wpływ decydujący”.

Terlikowska: Promujmy wierność, nie rozwiązłość

Rodzina

Terlikowska: Promujmy wierność, nie rozwiązłość

Powolne oswajanie z edukacją seksualną od przedszkola trwa w najlepsze. Wszak dziecko to istota seksualna i od małego powinno wiedzieć, jak to z tym seksem jest – twierdzą seksualni edukatorzy. Treści tak wrażliwe, intymne, niedostosowane do wieku, przekazywane przez obcą osobę wywołują więcej szkód niż pożytku. Obrazy i rozmowy przesycone erotyzmem mogą być po prostu traumatyczne. O szkodach tych pisze Meg Meeker, lekarz pediatra z wieloletnim stażem.