Rodzina
Ostrożnie i z masą zastrzeżeń przypomina o tym „Polityka” zastanawiając się nad tym, jak będzie wyglądać społeczeństwo solistów. Odpowiedź jest dość prosta: otóż nie ma nic takiego jak społeczność solistów, bo soliści to właśnie ludzie, którzy działają w pojedynkę a nie we wspólnocie. Najlepszą zaś szkoła działania grupowego jest właśnie rodzina, nie ma co ukrywać, że wielodzietna. Jeśli takiej szkoły nie ma, to bardzo trudno nauczyć się życia we wspólnocie, poświęcenia dla niej swoich interesów czy wreszcie rezygnacji z własnego zdania. Nie twierdzę przy tym, że jest to niemożliwe, ale nie ma co ukrywać, że o wiele trudniejsze. Trudno też nie dostrzec, że społeczeństwo jedynaków nie ma szans na przeżycie, bo jest prostą drogą do śmierci narodu... Abyśmy zachowali stan demograficzny z dzisiaj, to przynajmniej połowa polskich kobiet musi urodzić przynajmniej trójkę dzieci.