"Okno życia" kolejny raz ratuje życie noworodka - zdjęcie
05.08.13, 20:43fot. MorgueFile

"Okno życia" kolejny raz ratuje życie noworodka

8

- Dziewczynka była zawinięta tylko w niebieski kocyk, nie miała śpioszków i pieluszki. Nie płakała. Wygląda na zdrową, ma ok. dwa tygodnie – tłumaczy w rozmowie z Radiem Gdańsk siostra Samuela Ciesielska z Domu Samotnej Matki w Matemblewie. I dodaje, że przy dziecku nie zostawiono żadnych dokumentówcz czy listu.

Gdyby nie "Okno życia" dzieco zostałoby pewnie porzucone koło śmietnika bądź w rowie. Dlatego okien życia, powinno być dwa razy tyle w każdym mieście, co teraz. Zapewnimy wtedy pomoc najbardziej niewinnym ludziom i damy im szansę na normalne życie.

sm/Radio Gdańsk

 

Komentarze (8):

anonim2013.08.5 21:35
Ta Pani, która oddała dziecko do okna życia ocaliła dwa życia, dziecka i swoje. Niech Dobry Bóg obu im błogosławi.
anonim2013.08.5 21:36
artur.db7: to, że adopcja z okien przebiega dłużej, to nie kwestia okien, tylko prawodawstwa. Ale nie jest to znów takie opóźnienie, żeby "w kluczowym momencie ich dorastania, itd..." A druga sprawa: czy masz 100% pewności, że rodzice, którzy podrzucili dzieci do okien, gdyby tych okien nie było, zostawialiby je w szpitalu? Po co mieszasz do tego sąsiada katolika? Pozdrawiam.
anonim2013.08.5 22:17
+
anonim2013.08.5 22:22
Po pierwsze - nie wiadomo kto podrzucił tą dziewuszkę do okna życia: matka? konkubent matki? teściowa? - były już przypadki, że ktoś oddał cudze dziecko do okna życia bez zgody rodziców. Po drugie - kobieta nosiła dziecko 9 miesięcy w ciąży, rodziła w bólach - prawdopodobnie nie w szpitalu, być może ma pokarm - i co? Na prawdę to w porządku, że musiała oddać dziecko, w które włożyła tyle wysiłku i bólu? Matka, która oddaje dziecko do okna życia, to matka, która gdyby to było możliwe, wychowywała by dziecko. Matka, dla której dziecko jest niepotrzebną przeszkodą, której niestety nie udało się pozbyć, nie wydaje pieniędzy na dojechanie do okna życia i nie zostawia w oknie całkiem fajnego kocyka. Te kobiety, które rodziły i zabijały dzieci - nie umiały się z nimi rozstać, przechowywały je w zamrażarkach, beczkach - bo zabić dziecko, to jedna chwilka, a rozstać się z nim jest wbrew naturze. Zamiast podnieść poziom opieki nad matką i dzieckiem wprowadza się rozwiązanie, które ułatwia wywieranie nacisku na matkę, żeby się nim nie opiekowała. Okna życia to barbarzyństwo i umożliwienie handlu noworodkami pod pozorem adopcji.
anonim2013.08.5 23:38
@blogfiles... "Jak mam rozumieć taki paradoks - twierdzicie że prezerwatywy są o wiele mniej skuteczne w zapobieganiu niechcianej ciąży od NPR ale jednocześnie to prezerwatywy a nie NPR określacie jako "zamknięcie się na dar życia" ? " Paradoksu nie ma. Prezerwatywy to z założenia sztuczne przeciwstawienie się możliwości powstania nowego życia i dramat, gdy jednak to życie się pocznie. NPR to naturalna regulacja poczęć i brak dramatu, gdy jednak życie się pocznie.
anonim2013.08.5 23:41
@Edkam... "Okna życia to barbarzyństwo" Jasne... Mniejszym jest zabicie dzieciaka nienarodzonego lub już urodzonego?
anonim2013.08.5 23:42
@Tonucci ... "powinna oddac do szpitala a nie bezczelnie porzucac." Kto dal ci prawo do osądzania tych kobiet, jako "bezczelne"?
anonim2013.08.19 10:21
Mam pytanie do tych wszystkich osób, które potępiają okna życia i matki z nich korzystające, a jednocześnie uważają, że aborcja jest prywatną sprawą kobiety i nic nikomu do tego: Czy wasza wrażliwość na dramat kobiety, która pragnie dokonać aborcji z innych przyczyn niż uszkodzenie płodu lub zagrożenie życia, nie dotyczy kobiet, które już urodziły? Można również powiedzieć, że to jej prywatna sprawa i nikt nie ma prawa oceniać, czy dobrze zrobiła, że oddała do okna życia, a nie do szpitala? Ja widzę w tym pewną schizofrenię. P.s. jak można podnosić do rangi problemu utrudnienia administracyjne z/w z oknem życia, a nie widzieć problemu w aborcji?