Artur Węgrzynowicz z tvnwarszawa.pl ustalił, że do uderzenia pioruna doszło nad Pruszkowem. Po zdarzeniu samolot przez kilkadziesiąt minut wykonywał tzw. kółka nad Garwolinem, aby wypalić paliwo. Ostatecznie w normalnym trybie wylądował w Warszawie.

Teraz maszyna musi przejść drobiazgową inspekcję techniczną zanim wróci do pracy.

- „Wszystkie niezbędne czynności zostaną przeprowadzone z zachowaniem najwyższych standardów, tak aby samolot mógł bezpiecznie wrócić do eksploatacji najpóźniej w ciągu jednego dnia”

- zapewnił rzecznik prasowy PLL LOT Krzysztof Moczulski.

Pasażerowie udali się do Stambułu innym samolotem.