Placówka, do której uczęszcza około 240–250 uczniów, działa jako szkoła publiczna, co oznacza bezpłatną edukację. Uczą się w niej dzieci zarówno z terenu gminy Nowosolna, jak i z pobliskiej Łodzi. Spór rozpoczął się po wypowiedzeniu przez gminę umowy dzierżawy budynku w 2025 roku.

Wójt Piotr Szcześniak tłumaczył decyzję koniecznością dostosowania infrastruktury do nowych wymogów bezpieczeństwa. „Subwencja pokrywa mniej więcej połowę kosztów, drugie 50 procent dokładamy z budżetu gminy” – wskazywał, argumentując, że utrzymanie szkoły stanowi istotne obciążenie finansowe.

Samorząd podkreśla, że budynek szkoły spełnia wymagania techniczne potrzebne do stworzenia zaplecza kryzysowego, a budowa nowego obiektu oznaczałaby wydatek rzędu kilkunastu milionów złotych. W ocenie władz dodatkowym problemem jest fakt, że znaczną część uczniów stanowią dzieci spoza gminy, co – jak argumentują urzędnicy – prowadzi do finansowania edukacji mieszkańców innych miejscowości.

Rodzice nie zgadzają się z tym stanowiskiem. Ich zdaniem rzeczywiste koszty utrzymania szkoły są niższe, a sama placówka pełni ważną rolę w lokalnej społeczności. Podkreślają również, że wielu uczniów formalnie spoza gminy mieszka w jej bezpośrednim sąsiedztwie. Dla nich decyzja o likwidacji oznaczałaby konieczność dowożenia dzieci do szkół oddalonych nawet o kilkanaście kilometrów.

Zakon bernardynów uznał wypowiedzenie umowy za bezpodstawne i skierował sprawę na drogę sądową.