Wojna na Ukrainie weszła w swój 5 rok i końca jej na razie nie widać. Kreml odrzuca jakiekolwiek propozycje zawieszenia broni nawet takie krótkoterminowe na czas Wielkanocy. Walki są kontynuowane i Rosjanie rozpoczynają kolejną kampanię ofensywną. Kampania ta jednak się różni od poprzednich i coś w tej wojnie zasadniczo się zmieniło. 

Przede wszystkim należy zauważyć, że Rosja ma problem z uzupełnieniem strat na froncie. Taktyka infiltracji ukraińskich pozycji okupiona jest wielkimi stratami osobowymi. Z reguły Rosjanie te straty pokrywali z pomocą ochotników, których werbowali oferując im spore jak na rosyjskie standardy kwoty za podpisanie kontraktu. Ale skala tego zasobu ochotników jest ograniczona. Poza tym Rosjanom po prostu zabrakło pieniędzy by dalej podwyższać poziom tych wypłat. W wielu regionach zostały one mocno zredukowane. Co z kolei stawia Rosjan przed dylematem, czy kontynuować ofensywę w podobnym stylu i decydować się na mobilizację czy odpuścić sobie i ograniczyć operacje ofensywne jedynie do kilku wąskich odcinków frontu? 

To z kolei nie można zrobić z innego powodu – zatrzymanie ofensywy równa się z utratą inicjatywy. I to jest dokładnie to, co wydarzyło się pod koniec zimy 2025-2026 na froncie południowym i w m. Kupiańsk w obwodzie charkowskim. Ukraińcy wyczuli wyczerpanie sił rosyjskich, które prowadziły swoją ofensywę przez wiele miesięcy i przeszły do kontrataku, odbijając kilka ważnych punktów na mapie. Na to się nałożyła blokada Starlinków i blokada Telegrama wprowadzona przez władze rosyjskie co w dodatku zadało poważny cios rosyjskiej łączności frontowej i pogorszyło koordynację jednostek na pierwszej linii. 

Cały szereg rosyjskich czołowych blogerów militarnych, którzy od początku wojny aktywnie wspierali Kreml i rosyjską armię w tej chwili przekonują swoich słuchaczy i czytelników, że w tym roku Rosja nie będzie w stanie osiągnąć swoich celów i nawet zmobilizowanie kolejnego miliona żołnierzy prawdopodobnie już nie da przełomu. Dlaczego? Dlatego, że samo pole walki zmieniło się w tak drastyczny sposób, że dodatkowy milion rzucony na front oznacza po prostu dodatkowy milion strat. Dlaczego rosyjscy eksperci mają tak pesymistyczne nastawienie? 

Najpopularniejszy z rosyjskich blogerów militarnych, Jurij Podoljak wskazuje iż ukraińska armia bardzo dobrze się adaptuje i przeprowadziła wiele reform, które poprawiły jej stan na wielu poziomach. I to jest dokładnie to co się wydarzyło. Ukraiński przemysł dopiero teraz wychodzi na naprawdę masową produkcję dronów, pocisków artyleryjskich i innych typów uzbrojenia. W toku jest reforma struktury armii, która pozwala na poprawienie koordynacji wojsk na froncie. Implementuje się system zarządzania polem walki Delta, który pozwala zebrać całe to dronowe pole walki w jeden spójny system i drastycznie skraca czas potrzebny dla podjęcia decyzji przez ukraińskiego dowódcę na froncie. Od momentu rozpoznania przeciwnika do momentu jego porażenia dronem czy artylerią ten przedział czasowy skraca się do minut czy nawet sekund. 

Do tego warto dodać rosnące ukraińskie zdolności na poziomie strategicznym. Rosja od dłuższego czasu bombarduje ukraińskie tyły, próbuje zniszczyć ukraińska energetykę i przemysł zbrojeniowy. Mimo to ukraińskie firmy zbrojeniowe rozbudowują swoją produkcję w sposób rozproszony. Adaptują się, do tej sytuacji i pomimo rosyjskiego wysiłku, produkcja cały czas rośnie. Co w 2026 roku przełożyło się na konkretne efekty. Rosja nie jest w stanie w pełni skorzystać z wysokich cen na ropę z tego powodu, że Ukraińcy skutecznie niszczą im infrastrukturę transportu tej ropy. W marcu 2026 roku po raz pierwszy w tej wojnie ma miejsce parytet w uderzeniach dronowych na poziomie strategicznym. Ukraina wystrzeliła podobną liczbę dronów na cele w Rosji do tej, która wystrzeliła Rosja na cele ukraińskie. Z jedną małą różnicą – Ukraina nie jest państwem którego gospodarka opiera się o eksport zasobów naturalnych, a jej przemysł zbrojeniowy od początku był budowany z myślą o odporności na podobne uderzenia, podczas gdy Rosjanie, kiedy podejmowali 3 lata temu decyzje dotyczące rozbudowy przemysłu, nie zakładali, że Ukraina wejdzie w posiadanie podobnych środków rażenia i to w dodatku własnej produkcji. Rosyjski przemysł absolutnie nie jest na tego typu wyzwanie gotowy, bo jest skoncentrowany w wielkich fabrykach produkujących uzbrojenie seryjnie w jednym miejscu.  

Oczywiście to wszystko nie oznacza, że wojna nagle się odwróciła, bo Rosja nadal prowadzi swoją powolną pełzającą ofensywę i nadal posuwa się w kilku miejscach do przodu. Nie oznacza to, że jutro Rosja się podda, a Ukraina wojnę wygra. Ale prawdopodobnie oznacza, tak jak mówi Jurij Podoljak – ona tej wojny nie może teraz wygrać. Oznacza to, że tak często wygłaszana teza o tym, że w wojnie na wyczerpanie to Rosja jest górą, bo ma więcej zasobów – wcale nie musi być oczywistą prawdą. Bo wojna to coś więcej niż tylko liczba czołgów i żołnierzy, to nie zwykła arytmetyka. Wojna to matematyka wyższego poziomu, gdzie liczy się również zdolność do adaptacji, do znalezienia asymetrycznej odpowiedzi na przewagę przeciwnika ... i wiele innych aspektów, których nie można ignorować. I dlatego w 2026 roku Ukraina ma wszelkie szanse wyczerpać zdolności rosyjskie w celu przymuszenia jej do zakończenia wojny.