Według dostępnych informacji postępowanie dyscyplinarne wobec prokuratora Ostrowskiego zostało wszczęte, jednak kontrowersje budzi przebieg samej procedury, w tym kwestie obecności stron na rozprawach, a sprawa powinna być rozpatrywana w szerszym kontekście napięć wokół funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju po przejęciu rządów przez koalicję 13 grudnia.

Do sprawy odniósł się Dawid Wildstein, który w mediach społecznościowych opublikował ostry komentarz. „CO ZA JAJA. Info sprzed chwili. Praworządność w wydaniu Uśmiechu” – napisał, rozpoczynając swoją ocenę sytuacji. Publicysta zarzuca ministrowi sprawiedliwości niekonsekwencję i unikanie odpowiedzialności procesowej: „Bodnar wytacza postępowanie dyscyplinarne prokuratorowi Ostrowskiemu – tyle że po raz kolejny nie stawia się na rozprawie w tej sprawie – mimo, że jest to obowiązkowe”.

W dalszej części swojej wypowiedzi Wildstein idzie jeszcze dalej, wskazując na polityczne tło decyzji oraz zmianę układu sił wewnątrz obozu rządzącego. „Poza kwestią bezczelności, prawdziwy powód jest oczywisty. Bodnar wie, że Tusk już go nie chroni, ma teraz inne narzędzia, bardziej agresywne i tępe, jak Żurek i Giertych” – stwierdza publicysta.

Szczególnie mocne są fragmenty dotyczące odpowiedzialności prawnej. „Bodnar wie, że o ile za bandyterkę polityczną i gwałcenie demokracji trudno w III RP trafić za kratki, to za krzywoprzysięstwo już dużo łatwiej” – napisał, dodając: „Więc już mu się nie bardzo chce kłamać dla Tuska, zwłaszcza z perspektywą więzienia tuż tuż”.

Komentarz kończy się szeroką krytyką obecnej władzy i jej podejścia do praworządności. „Jakim trzeba być idiotą, kłamcą albo cynikiem, żeby dalej bredzić, że ta władza ma cokolwiek wspólnego z praworządnością?” – pyta retorycznie Wildstein, zarzucając rządzącym „dewastację prawa, chaos i hurtowe umorzenia krewnym i znajomym władzy”.