Według informacji publikowanych przez media katolickie i zagraniczne portale zajmujące się Kościołem, trzech zakonników miało opuścić wspólnotę krótko po ogłoszeniu przez przełożonych radykalnych deklaracji podważających ważność ostatnich pontyfikatów.
Redemptoryści zaalpejscy, działający formalnie jako Sons of the Most Holy Redeemer, od lat byli znani z przywiązania do liturgii przedsoborowej i tradycyjnego modelu życia zakonnego. Wspólnota została założona pod koniec lat 80. i przez wiele lat współpracowała z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X. W 2008 roku zakon uzyskał uregulowany status kanoniczny w Kościele katolickim.
Sytuacja zaczęła się jednak gwałtownie zmieniać po opublikowaniu przez wspólnotę otwartego listu krytykującego reformy posoborowe oraz działania ostatnich papieży. W maju 2026 roku zgromadzenie poszło jeszcze dalej, ogłaszając, że nie uznaje papieży po Soborze Watykańskim II. Część komentatorów określiła ten krok jako faktyczne wejście wspólnoty w nurt sedewakantyzmu.
Według relacji pojawiających się w środowiskach katolickich, trzech zakonników — dwóch księży i subdiakon — miało w pierwszych dniach maja opuścić wyspę bez zgody przełożonych. Informacje o ich „ucieczce” pojawiały się głównie w mediach związanych z tradycjonalistycznym nurtem katolicyzmu. Nie pojawiły się jednak oficjalne komunikaty diecezji Aberdeen ani policji potwierdzającego wszystkie szczegóły tej historii, w tym opisy potajemnego organizowania wyjazdu czy wykorzystania klasztornego sprzętu komputerowego.
Potwierdzone zostały informacje, że pomiędzy wspólnotą a ordynariuszem diecezji Aberdeen, bp. Hugh Gilbert, od miesięcy trwał poważny konflikt dotyczący kierunku ideowego zakonu. Sam biskup wcześniej publicznie krytykował stanowisko wspólnoty, uznając je za „niezgodne z jednością Kościoła”.
Dodatkowy cień na sytuację rzuciła śmierć 24-letniego nowicjusza z Nowej Zelandii, Justina Evansa, znanego w zakonie jako brat Ignatius Maria. Zakonnik zaginął pod koniec kwietnia 2026 roku, a po kilku dniach jego ciało zostało odnalezione w wodach w pobliżu wyspy. Policja szkocka poinformowała, że nie traktuje sprawy jako przestępstwa.
W oficjalnym komunikacie diecezji Aberdeen bp Hugh Gilbert napisał: „Nasze myśli i modlitwy pozostają z przyjaciółmi i rodziną brata Ignatiusa oraz wspólnotą na Papa Stronsay”. Jednocześnie zaznaczono, że do czasu zakończenia postępowania prowadzonego przez szkockie służby nie będą udzielane dalsze komentarze.
Sam klasztor na Papa Stronsay od lat budził zainteresowanie mediów. Wspólnota żyje na niewielkiej wyspie należącej do archipelagu Orkadów, prowadząc surowe życie monastyczne oparte na tradycyjnej liturgii łacińskiej, pracy fizycznej i izolacji od świata zewnętrznego.
Obecny kryzys pokazuje jednak, że nawet w środowiskach deklarujących bezwzględną jedność doktrynalną dochodzi do głębokich sporów dotyczących relacji z Rzymem, interpretacji Soboru Watykańskiego II i granic posłuszeństwa wobec Kościoła.
