Kraj swój widzą piękny, a region przepiękny. Bo opanowany. Aleksander Miszalski, Aleksandra Dulkiewicz, Konrad Fijołek, Jacek Sutryk. I inni...
Rządzić, zarabiać , nie umierać. Opozycji nie dostrzegać, bo... otoczenie uporządkowane, kadry wymienione, dziennikarze zweryfikowani jak w 1982. Radio w likwidacji wciąż w likwidacji, telewizja w likwidacji też w likwidacji. Świętowanie święta demokracji w dniu jego ułamkowego święta pozwala westchnąć do tamtej demokracji. Rodzi się podejrzenie, że mniej była opresyjna od obecnej...
Dziś samorządowa opozycja nie ma nawet prawa, by ze swojego ułamka demokracji korzystać. Żaden z kontrkandydatów w wyborach nie został zaproszony do poważnej współpracy. Czy to jeszcze demokracja, czy tylko wygodny autorytaryzm?
Nikt opozycji nie reprezentuje w różnych organach nadzoru, w tym nawet w szpitalach. Władza gminna ma charakter betonowy, deliberatywne slogany uprawia wyłącznie na własnym podwórku.
Na co dzień gromadzi dostatek, którym się nie dzieli. Przydatnych wasalizuje, pozostałych lekceważy. Wybranym dostojnikom gminy, od śmieci ,wodociągów, targów, przetargów i szpitali, płaci po 500 000 zł rocznie.
Czerń miejską dyscyplinuje karami. Uprawia inżynierię społeczną na miarę swoich umysłów. Miszalski czy Dulkiewicz reglamentują jej, prawa sobie nie skąpiąc przestrzeni. Wnet w Krakowie parkować będzie mógł tylko samochód prezydenta. Frazesowicze demokracji samorządowej, a nie jej dozorcy, chciwi wciąż nowych uprawnień, rządzący na koszt pokoleń przyszłych.
W ramach wycieczek do Brukseli na różne komitety regionalne chwalą się swoją operacyjną zręcznością. Teraz obywatele Krakowa mogą się w Brukseli pochwalić, że nie są gorsi. Na grzbiecie Miszalskiego przeprowadzają bezkrwawą rewolucję. Chronią miasto przed demokraturą.
Jeżdząc wnet rowerem a nie lexusem, Miszalski poprawi klimat na całej planecie, a też pobudzi krytyczny zmysł pospólstwa gdańskiego, rzeszowskiego, wrocławskiego...
Nie lękajcie się, wszelka władza pochodzi z woli ludu i... z woli ludu może być zniesiona.
