Stosunkowo szybko zarówno postkomunistów jak i przedstawicieli lewicy postsolidarnościowej połączyła bardzo podobna emocja. Była to irytacja związana z pojawieniem się na początku lat 90. Sporej liczby partii prawicowych i głosującego na dość sporego elektoratu konserwatywnego.

Bardzo szybko politycznej niechęci zaczęły zakrawające o rasizm mające wyjaśnić ten irytujący dla „obozu postępu” fenomen.

 Tworzono antynomie -elektorat postępowy i nowoczesny kontra wyborcy ciemni, słabo wykształceni i fanatycznie religijny.

Jednym z pierwszych publicystów, który zaczął głosić takie teorie były podpułkownik Wiesław Górnicki (1931-1996) doradca Wojciech Jaruzelskiego z lat jego rządów w latach 80.

Ten długoletni komunistyczny propagandzista prasy PRL , przeszedł do historii jako współautor słynnego przemówienia Wojciecha Jaruzelskiego z poranka 13 grudnia 1981 roku, w którym ogłoszone zostało wprowadzenie stanu wojennego.

Jak podaje Wikipedia: „W noc wybuchu stanu wojennego w Polsce wcielony został do służby wojskowej (od 1981 w stopniu kapitana, od 1982 – majora, od 1986 – podpułkownika). Od grudnia 1981 do 1 lutego 1982 pracownik Biura Prasowego Rządu, od lutego do 15 września 1982 pracownik Gabinetu Prezesa Rady Ministrów, następnie kierownik Zespołu Studiów przy Prezesie Rady Ministrów (do 1 stycznia 1984). Od 1984 do 1985 dyrektor Samodzielnego Zespołu Studiów oraz Przewodniczący Komitetu Obrony przy Prezesie Rady Ministrów. Od 1985 do 1 sierpnia 1989 dyrektor Samodzielnego Zespołu Studiów przy Przewodniczącym Rady Państwa oraz Przewodniczący Komitetu Obrony Kraju. (..)Od sierpnia 1989 do 31 grudnia 1990 dyrektor Pionu Politycznego Kancelarii Prezydenta PRL Wojciecha Jaruzelskiego.”

Po upadku PRL Górnicki współpracował z pismem „Dziś” wydawanym przez Mieczysława Rakowskiego oraz tygodnikiem Jerzego Urbana „Nie”, gdzie swe felietony podpisywał pod pseudonimem „Krewa”.

W 1994 roku, na fali kreowania pozytywnego wizerunku ekipy Stanu wojennego, Górnicki wydał wspomnieniową książkę „Teraz już można”.

Górnicki pisał w niej: „nie wiem ,dlaczego tak się dzieje, że Le Bon Dieu (Dobry Bóg –  z języka francuskiego-przyp.aut.) najwyraźniej nie gustuje w politykach skrajnej prawicy, obdarzając polityków tej proweniencji zazwyczaj dość koszmarną aparycją. Wyjątki zdarzają się rzadko i potwierdzają regułę.”

Górnicki wyznał, że jeszcze w latach PRL postawił tezę, że >>spostrzeżenia psychologów Sigmunda Freuda oraz tezy Ericha Fromma o sadomasochistycznym podłożu ruchów prawicowych i faszystowskich<< zasługują na wnikliwszą uwagę”

Po tym wstępie, były doradca ekipy stanu wojennego wyprowadził główną swoją tezę:

„Ostatnie lata w Polsce wyniosły na widok publiczny tak wiele felernych egzemplarzy Osób Ludzkich, że moja amatorska teorii zaczyna nabierać znamion naukowego pewnika: im kto szpetniejszy, tym bardziej prawicowy. Wystarczy porównać Kwaśniewskiego z Kaczyńskim lub Bobę z Izą ( chodzi o senator Wyborczej akcji Katolickiej Bogusławę Bobę i Izabelle Sierakowską -polityka SLD -przyp. aut.) Albo Bujaka z Janem Olszewskim.

Badania terenowe mogą Państwo przeprowadzić we słanym zakresie. Twierdzę bowiem nadal, że normalny zdrowy mężczyzna o prawidłowej gospodarce hormonalnej nie ma powodów, by przystawać do skrajnej prawicy. Przyciąga ona bowiem głownie osoby sfrustrowane , odziewające się w berety i dotknięte ciężkim nieudacznictwem zawodowym”.

To, że Górnicki przeciwstawiał „atrakcyjnego” Kwaśniewskiego – „nieatrakcyjnemu Kaczyńskiemu” było w tamtym czasie dość naturalne. Była to zemsta propagandzisty za hasła dekomunizacji i lustracji wysuwane w tamtych latach prze ówczesnego lidera Porozumienia Centrum.

Ale znacznie ciekawsze było awansowanie  przez podpułkownika Górnickiego na wzór męskiej urody - Zbigniewa Bujaka, byłego lidera podziemnej „Solidarności” z lat 1980-1989 przeciwstawianego– Janowi Olszewskiemu, który przecież także był działaczem opozycji. Dlaczego Bujak zyskał wtedy, w 1994 roku uznanie byłego doradcy Jaruzelskiego? Moglo to wynikać z faktu akcesu Bujak od Unii Pracy, która połączyła byłych członków PZPR z niewielką ilością byłych solidarnościowców.

Twórczym kontynuatorem bada w późniejszych latach Tomasz Jastrun, który podobnie jak Bujak byłbadań na temat fizjo w opozycji antypeerelowskiej ale w XXI wieku został  publicystą postkomunistycznego tygodnika „Przegląd”.

W swojej publicystyce w 2011 roku głosił on, że prawicowca można rozpoznać przede wszystkim „po gębie”, dodając z ironią, że twarze zwolenników różnych opcji politycznych wyrażają odmienne emocje.

W kwietniu 2026 roku pisząc na tych samych łamach pisząc o publicystach mediów prawicowych Jastrun odkrył w sobie dalszy radykalizm. Ogłosił:

„Z autorami „Gazety Polskiej”, podobnie jak z jej czytelnikami, już nie można dyskutować, nie ma płaszczyzny do polemiki, zostaje tylko mordobicie lub mord po prostu”.

Tak skandaliczny cytat nie wywołał jednak szerszego oburzenia poza prawicą. Obóz lewicowo-liberalny pominął go milczeniem.

Podobnie było w 1994 roku z cytatem z książki Górnickiego.

Rozważania o brzydocie i głupocie prawicy weszły na stałe do arsenału publicystyki obozu postępu.