„Dziś rano, po osiągnięciu zawieszenia broni, doszło do kilku eksplozji w rafinerii ropy naftowej na wyspie Lavan (w południowym Iranie). Przyczyna tych eksplozji nie jest znana” – przekazano w oficjalnym komunikacie. Wkrótce potem pojawiła się informacja o kolejnym incydencie na wyspie Sirri, choć bez wskazania dokładnej lokalizacji zdarzenia.
Tymczasem kilka godzin wcześniej Donalda Trumpa ogłosił przełom w negocjacjach. W swoim wpisie na platformie Truth Social amerykański przywódca poinformował: „Zgadzam się zawiesić bombardowanie i ataki na Iran na okres dwóch tygodni”, wskazując, że warunkiem porozumienia jest „całkowite, natychmiastowe i bezpieczne otwarcie cieśniny Ormuz”.
Decyzja miała być efektem rozmów z premierem Pakistanu Shehbazem Sharifem oraz generałem Asimem Munirem, którzy – jak relacjonował Trump – apelowali o deeskalację konfliktu. Niedługo później władze w Teheranie potwierdziły gotowość do zawieszenia broni i zapowiedziały otwarcie strategicznej cieśniny.
Do porozumienia odniósł się także rząd Izraela. Biuro Binjamina Netanjahu poinformowało, że choć zawieszenie broni zostało poparte, nie obejmuje ono działań prowadzonych w Libanie. „Kampania militarna będzie kontynuowana przeciwko Hezbollahowi” – zaznaczono, podkreślając, że operacje mają charakter wymierzony w proirańską organizację zbrojną, a nie bezpośrednio w Iran.
W ślad za tym izraelska armia wezwała mieszkańców Tyru do natychmiastowej ewakuacji, zapowiadając kolejne uderzenia.
