„Każdy kraj dostarczający Iranowi broń wojskową zostanie natychmiast objęty 50-procentowym cłem na wszystkie towary sprzedawane do Stanów Zjednoczonych. Decyzja wchodzi w życie od razu i nie przewiduje żadnych wyjątków ani zwolnień” – napisał Donald Trump na platformie Truth Social. To jedno z najmocniejszych oświadczeń amerykańskiej administracji w ostatnich tygodniach.

Deklaracja pojawiła się zaledwie kilka godzin po ogłoszeniu porozumienia między USA a Iranem w sprawie 14-dniowego zawieszenia broni. Kluczowym warunkiem rozejmu było ponowne otwarcie cieśniny Ormuz – strategicznego szlaku transportowego, przez który przepływa około 20 proc. światowej ropy naftowej.

Wcześniej Donald Trump sygnalizował możliwość deeskalacji. „Stany Zjednoczone Ameryki pomogą w rozładowaniu zatorów w Cieśninie Ormuz” – zapowiedział, dodając, że region ma szansę na „rozpoczęcie złotego wieku dla Bliskiego Wschodu”. Jednak kolejne godziny przyniosły wyraźne zaostrzenie tonu.

Choć prezydent USA nie wskazał konkretnych państw, eksperci zwracają uwagę, że głównymi dostawcami uzbrojenia dla Iranu pozostają Rosja i Chiny. Nowa polityka celna może więc mieć szerokie konsekwencje dla globalnego handlu i relacji międzynarodowych.

Wprowadzenie tak wysokich ceł to nie tylko narzędzie nacisku ekonomicznego, ale także sygnał polityczny. Administracja amerykańska chce w ten sposób ograniczyć wsparcie militarne dla Iranu i jednocześnie wzmocnić swoją pozycję negocjacyjną w regionie.