Kategoria

Lifestyle i obyczaje

Sekcja: Lifestyle i obyczaje

Kobieta w ciąży (fot. Wikipedia)

Rodzina

Nowy test na zespół Downa. Daje niemal 100 proc. pewność...

Badanie polega na analizie DNA płodu. Ślady materiału genetycznego dziecka można wykryć we krwi matki. Wystarczy pobrać próbkę krwi, a test z niemal stuprocentową pewnością wskaże, czy dziecko ma zespół Downa, czy nie. Na tej podstawie matka może podjąć decyzję o ewentualnych dalszych, bardziej inwazyjnych testach, choć mogą już one nie być potrzebne.

Tabletki antykoncepcyjne powodują śmierć (Fot. Agencja BEW)

Rodzina

Zabójcza antykoncepcja?

Moją koleżankę po antykoncepcji bolała głowa i miała napady mdłości. Wiele osób skarży się na podobne objawy. Jak antykoncepcja hormonalna wpływa na organizm kobiety? Czy jest ona bezpieczna?

Terlikowski: Igły w dłoń i dziurawimy prezerwatywy

Rodzina

Terlikowski: Igły w dłoń i dziurawimy prezerwatywy

Mleczko kpi, ale słusznie uchwytuje prawdę o demografii i emeryturach. Na obrazku chłopiec dziurawi kondomy. Matka pyta go: dlaczego dziurawisz ojcu prezerwatywy? A on odpowiada (cytuję z pamięci): bo sam nie zarobię na wasze emerytury.

Prof. Góra przyznaje: bez dzieci nie będzie ani ZUS, ani OFE

Rodzina

Prof. Góra przyznaje: bez dzieci nie będzie ani ZUS, ani OFE

Prof. Góra zastrzega wprawdzie w wywiadzie dla „Polityki”, że nie ma co liczyć na jakiś demograficzny boom, i podkreśla, że nawet najlepsza polityka pronatalistyczna nie rozwiąże naszych problemów, ale jednocześnie otwarcie przyznaje, że i OFE i ZUS zależne są od tego, czy w przyszłości będą obywatele lub konsumenci, którzy staną się podstawą wypłacania emerytur dla naszego pokolenia.

Wielka Brytania niszczy małżeństwo. Pseudo-małżeństwa osób tej samej płci zatwierdzone przez Izbę Lordów

Rodzina

Wielka Brytania niszczy małżeństwo. Pseudo-małżeństwa osób tej samej płci zatwierdzone przez Izbę Lordów

- Dwoje ludzi, którzy chcą iść razem przez życie - co może być w tym złego? - pytała w liście otwartym Helen Grant, minister ds. równości z Partii Konserwatywnej. Wcześniej „małżeństwa” obiecał homoseksualistom David Cameron. - To nie jest tak, że popieram małżeństwa homoseksualne pomimo bycia konserwatystą. Popieram je właśnie dlatego, że jestem konserwatystą - mówił w 2011 r.

ks. Marek Dziewiecki (Fot. Fronda)

Rodzina

Edukacja seksualna, czyli ukrywanie wiedzy

Ministerstwo Edukacji pracuje nad wprowadzeniem do polskich szkół ideologicznego modelu „wychowania” seksualnego, który doprowadził do fatalnych skutków w tych krajach, w których już został wprowadzony. W Anglii czy Szwecji w ostatnich kilkunastu latach drastycznie wzrosła liczba niechcianych ciąż i aborcji wśród nastolatek, a także liczba nastolatków zarażonych chorobami wenerycznymi. W tej sytuacji warto przypomnieć, na czym polega różnica między „nowoczesną” edukacją seksualną, a wychowaniem do życia w rodzinie. Otóż różnica jest tak istotna, jak różnica pomiędzy uczeniem dziecka spożywania pokarmów, a wyjaśnianiem zasad zdrowego odżywania. Jeśli rodzice nauczą dziecko jeść, to jeszcze nie znaczy, że wytłumaczyli mu sens spożywania pokarmów czy zasady zdrowego odżywiania. Podobnie jest z seksualnością.

Ks. Piotr Kieniewicz. Fot. Archiwum

Rodzina

Ks. Kieniewicz dla Fronda.pl: Kompromis? Nie dla in vitro w jakiejkolwiek konfiguracji

W odniesieniu do kwestii moralnej, jeśli chodzi o in vitro, nie ma miejsca na kompromis. Jest to procedura zła, nieskuteczna i nade wszystko niegodziwa z racji swego abortywnego charakteru i instrumentalnego traktowania człowieka. Jednocześnie jest szkodliwa i - co wielu może dziwić - nieuzasadniona medycznie. Dlatego uważam, że jest praktykowana z powodów ideologicznych. Nie sprawdziła się w weterynarii, a promowana jest wśród ludzi. To żadna medycyna. Nie widzę więc dla niej racji jeśli chodzi o kompromis.Medycyna powinna być uprawiana w oparciu o rzetelną wiedzę, o fakty, a nie o emocje. Emocje nie są dobrym doradcą. Tymczasem in vitro jest rozgrywane wokół emocji. Propagatorzy in vitro grają na ludzkich emocjach, aby zbić dla siebie kasę. Jednocześnie łamią ludzkie sumienia. Grają na emocjach zdesperowanych małżonków, którzy cierpią z racji niemożności poczęcia dziecka. Grają na emocjach tych, którzy im szczerze współczują. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że sztuczne zapłodnieni

Terlikowski: Ostrożnie z tym kompromisem

Rodzina

Terlikowski: Ostrożnie z tym kompromisem

Nie ma wątpliwości, że o moralnym kompromisie – i to mimo zapewnień „Rzeczpospolitej” - w sprawie in vitro nie ma mowy. In vitro jest złem, bowiem pociąga za sobą likwidację istnień ludzkich. W takiej sprawie zaś prawdziwego kompromisu być nie może. Aborcja, eutanazja, in vitro to sprawy, nie tylko z katolickiego, ale także ludzkiego punktu widzenia, nienegocjowalne. I nie jest to tylko kwestia „wrażliwego sumienia”, ale sumienia w ogóle.

Fot. Wikipedia

Rodzina

Abp Michalik: Potrzebny kompromis polityczny w sprawie in vitro

Zdaniem abp Michalik kompromis w sprawie aborcji był „słuszny”. - Tamten kompromis jest słuszny i jeśli był kontestowany przez ludzi wrażliwego sumienia w momencie zawarcia, to czas pokazał, że był słuszny. Teraz musimy dążyć do doskonalenia tego prawa. Nie można np. dyskwalifikować poczętego dziecka, które jest chore. Ja myślę, że Polska i świat dojrzeją do tego, że zabijanie dziecka tylko z tego powodu, że jest chore jest po prostu złe i niegodne. O tym trzeba mówić i przypominać – mówi arcybiskup.

Terlikowski: Chronić niedzielę!

Rodzina

Terlikowski: Chronić niedzielę!

A ja nie ukrywam, że popieram posłów i wnerwiają mnie syci, którzy nie są w stanie zrozumieć ludzi, których zmusza się do tego, by spędzali w niedziele na kasie w markecie albo układając towar na półkach. Opowieści o tym, że mają oni jakikolwiek wybór są zwyczajnym kłamstwem lub głupotą. I dlatego naprawdę nikomu, by nie zaszkodziło, gdyby w Polsce, jak w Niemczech, państwo chroniło niedzielę. Dla rodziny i normalności, a także aby przypomnieć, że istnieje życie poza konsumpcją. I dlatego cieszę się, że znaleźli się posłowie, którzy mają odwagę postulować takie zmiany.

Władza może finansować tylko dewiacje. Kiedy dołoży coś dla normalnych musi zostać potępiona

Rodzina

Władza może finansować tylko dewiacje. Kiedy dołoży coś dla normalnych musi zostać potępiona

Dlatego prezydent Lublina, który przekazał środki na marsz, został potępiony i uznany za człowieka, którego wyborcy PO muszą zapamiętać, a małżonkowie z dziećmi, którzy przyszli na marsz uznani za „prawicowych radykałów”. „Tak oto lekką ręką za pieniądze podatnika grupa prawicowych radykałów wykrzykiwała szkodliwe hasła całkowitego zakazu sztucznego zapłodnienia - metody, dzięki której tysiące par mogą się doczekać upragnionego potomstwa. Nie rozumiem też, co wspólnego z kulturą i sztuką ma zmuszanie kobiet, by rodziły nawet wtedy, gdy grozi im śmierć czy gdy płód jest śmiertelnie uszkodzony. A może dla urzędników częścią sztuki są drastyczne, zmanipulowane filmy kolportowane przez działaczy pro-life, na których aborcja przedstawiana jest właściwie jak rzeź niemowląt?” - pytała Wiśniewska.

Fot. /www.cmgbooking.com

Rodzina

Superkobieta

Ludziom jej pokroju poprzeczkę zawiesza się bardzo wysoko. Osoby działające w ruchu pro-life spotykają się z zarzutami, że nic nie robią dla już urodzonych dzieci, za mało pomagają, albo że sami powinni adoptować dzieci niepełnosprawne czy „niechciane”. Postać Mary Ann Kuharski powinna ich nie tyle uciszyć, co pokazać, jak wielkie i ofiarne serca potrafią mieć proliferki. Dla niej nie ma zresztą „dzieci niechcianych” czy „wpadek”, ale są po prostu dzieci-niespodzianki. Czy jej twarz zacznie zdobić różnego typu pisma, czy choć magazyny dla kobiet?

Fot. J. Szymczuk, Biuro Prasowe Marszu dla Życia i Rodziny

Rodzina

Kierunek: Rodzina

Szczęście rodzinne zajmuje niezmiennie pierwsze miejsce wśród najważniejszych wartości, jakimi Polacy kierują się w swoim codziennym życiu. Zdecydowana większość badanych (85%) stoi na stanowisku, że człowiekowi potrzebna jest rodzina, żeby rzeczywiście był szczęśliwy (BS/33/2013). – Badania pokazują, że posiadanie rodziny jest dla nas źródłem dumy i radości, a na Marszach chcemy się tą szczęściem dzielić i zarażać innych – tłumaczy Anna Borkowska-Kniołek, rzeczniczka Marszów.

Terlikowski: Niech nas zobaczą! Czyli na marsz w przyszłym roku jeszcze większą gromadą

Rodzina

Terlikowski: Niech nas zobaczą! Czyli na marsz w przyszłym roku jeszcze większą gromadą

Wyobraźmy sobie, jak relacjonowałyby polskie media Parady Równości, gdyby maszerowały sobie one w stu siedmiu miastach, ile byłoby zachłystywania się sukcesem i opiniami o przebudzeniu Polski. Ale gdy w stu ośmiu miastach idą dziesiątki, a może nawet już setki tysięcy ludzi, dla których wartością jest rodzina, to media w zasadzie milczą (no chyba, że jak „Gazeta Wyborcza” uznają marsze za przejaw faszyzmu i zajmą się ich zwalczaniem). A mimo to, z roku na rok, marsze się powiększają, uczestniczy w nich więcej osób, i w coraz nowych miastach.