Badanie polega na analizie DNA płodu. Ślady materiału genetycznego dziecka można wykryć we krwi matki. Wystarczy pobrać próbkę krwi, a test z niemal stuprocentową pewnością wskaże, czy dziecko ma zespół Downa, czy nie. Na tej podstawie matka może podjąć decyzję o ewentualnych dalszych, bardziej inwazyjnych testach, choć mogą już one nie być potrzebne.
Na razie nie wiadomo, kiedy nowy test będzie dostępny dla wszystkich. Z zespołem Downa rodzi się średnio jedno na kilkaset dzieci. Publikację naukowców z londyńskiego uniwersytetu King’s College zamieszcza pismo „Ultrasound in Obstetrics and Gynaecology”.
Brytyjscy badacze zapewniają, że test jest "bezpieczny zarówno dla matki, jak i dla dziecka". Rodzi się jednak pytanie, czy aby na pewno jest bezpieczny dla tego ostatniego. Bo co, jeśli ten "super-skuteczny" test wykaże, że rozwijający się w łonie mamy maluch jest jednak chory na zespół Downa? Patrząc na ilość zabijanych z tego powodu dzieci każdego roku w samej Polsce, nie trudno się domyślić, jak to się dla niego skończy... I to jest bezpieczeństwo? Trudno to nazwać "bezpieczeństwem" w przypadku matki, jeśli już, to wygodnictwem i egoizmem... Nie mówiąc już, jak bardzo takie testy są "bezpieczne" dla chorego dziecka...
eMBe/IAR/Dziennik.pl
