W październiku 2024 roku papież Franciszek zamknął pierwszy wielki etap Synodu o Synodalności. W Rzymie ogłoszono wtedy „Dokument Finalny”, który wskazuje kierunek synodalnej reformy Kościoła. Papież włączył ten dokument do zbioru oficjalnego nauczania Kościoła, Magisterium. W „Dokumencie Finalnym” zawarto wiele bardzo wątpliwych stwierdzeń, ale na czoło wysuwa się postulat wprowadzania odważnych zmian, nawet z jakiegoś rodzaju pogwałceniem obowiązującego w Kościele prawa.

To się już dzieje. Przykładowo w austriackiej diecezji Gurk-Klagenfurt biskup nadał urząd wikariusza biskupiego świeckiej kobiecie, choć Kodeks Prawa Kanonicznego wskazuje jasno, że pełnić go powinien ksiądz. Biskup ogłosił jednak, że zmiana jest zgodna z duchem synodalnym i w jego przekonaniu papież Franciszek na pewno by ją poparł. Watykan rzeczywiście nie zareagował.

Podobnych pomniejszych naruszeń prawa kanonicznego jest oczywiście więcej, w różnych krajach całego świata. Biskupi eksperymentują z synodalnością, ale na ogół utrzymywano to dotąd w jakichś ramach. To, co zamierza zrobić biskup Antwerpii, to tymczasem głęboka rewolucja dotycząca kapłaństwa.

Chodzi o Johana Bonny’ego. Bonny jest jednym z najbardziej znanych belgijskich biskupów. Od lat głosi wyrazisty progresizm. Uczestniczył w pracach niemieckiej Drogi Synodalnej jako obserwator. Na szerokie wody wypłynął jesienią 2022 roku. Wówczas biskupi Flandrii w Belgii ogłosili krótki dokument wprowadzający… błogosławieństwa par tej samej płci. Zrobili to w wersji maksymalistycznej: chodziło o błogosławieństwa liturgiczne, z konkretną modlitwą. Zmianę firmował w mediach właśnie biskup Bonny. Powiedział też, że rozmawiał o tym z Franciszkiem i choć nie może zdradzić szczegółów, to papież nie był przeciwny. Franciszek miał stwierdzić, że skoro taka jest wola większości biskupów w tym regionie, to jest to ich sprawa.

Rok później Watykan ogłosił deklarację „Fiducia supplicans”, w której wprowadzono błogosławieństwa dla par LGBT, jakkolwiek poza liturgią. Jednocześnie kardynał Victor Manuel Fernández zapowiedział, że Rzym nie będzie ścigać księży, którzy naruszają niektóre ograniczenia. Belgijska droga została de facto zaakceptowana – a po pewnych modyfikacjach przyjęta jako wzorcowa dla świata. Biskup Bonny mógł uznać się za zwycięskiego awangardzistę.

W marcu ordynariusz Antwerpii skierował list do wiernych swojej diecezji. Ogłosił, że w związku z brakiem kandydatów do kapłaństwa zamierza wyświęcać żonatych. Biskup napisał, że jest to kwestią sumienia, bo jest zobowiązany, by zapewnić wiernym dostęp do sakramentów i duszpasterstwa. Żonatych mężczyzn zamierza poddać specjalnemu szkoleniu teologicznemu, tak, by byli dobrze przygotowani do nowej funkcji. Jak wskazał, poinformuje zarówno belgijskich biskupów jak i Rzym o swoich planach.

W jednym z wywiadów biskup zapewnił, że biskupi w Belgii nie będą stawać mu na drodze. Nie wiedział, jak zareaguje Rzym. Przyznał, że zastanowi się jeszcze nad swoją reakcją, jeżeliby Stolica Apostolska wprost zabroniła mu udzielenia tych święceń. Biskup sądzi jednak, że tak się nie stanie; że Watykan udzieli mu carte blanche – właśnie w imię synodalności. W końcu „Dokument Finalny” domaga się tego, by odważnie przekraczać uwarunkowania prawne, kontynuując dzieło synodalnej reformy Kościoła. Biskup Bonny jest przekonany, że wyświęcanie żonatych jest rzeczywiście potrzebne. Dlatego uważa, że ma mocne karty – i zamierza nimi zagrać.

Jestem ogromnie ciekaw, co zrobi Stolica Apostolska. Jeżeli Watykan przyjmie postępowanie Bonny’ego i nie zainterweniuje, będzie to oznaczać prawdziwą rewolucję. W imię synodalności biskupi na całym świecie otrzymaliby nagle wielką swobodę w kształtowaniu ważnych elementów życia kościelnego. Celibat to przecież nie jest błahostka. Owszem, nie należy do kategorii prawa objawionego i teoretycznie ścisłe powiązanie kapłaństwa z celibatem mogłoby zostać zniesione, ale rzecz ma jednak niesamowicie mocne ugruntowanie w historii, teologii, tradycyjnej dyscyplinie… Jeżeli pojedynczy biskup otrzymałby władzę samodzielnych zmian w tak istotnej kwestii, oznaczałoby to naprawdę potężną zmianę modelu funkcjonowania Kościoła.

Biskup Bonny już raz dopiął swego i utorował drogę do błogosławienia par tej samej płci. Zobaczymy, jak będzie w sprawie wyświęcania żonatych. Warto obserwować Antwerpię – swoiste pole doświadczane synodalnej rewolucji.

Paweł Chmielewski

Autor jest publicystą portalu PCh24.pl