Sprawa dotyczy delegacji do Chin z 2015 roku. W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że „wyjazd nie miał charakteru gospodarczego”, a jego organizacja naruszała przepisy prawa. Sędzia wskazała, że nie przeprowadzono żadnej procedury naboru uczestników, nie określono ich obowiązków, a część osób brała udział w podróży „w celach turystycznych”.

Kluczowym elementem sprawy była również kwestia zamówień publicznych. Sąd uznał, że zawarcie umowy „z wolnej ręki” było bezpodstawne. W ustnym uzasadnieniu padły jednoznaczne słowa: „oskarżony miał świadomość prawa o zamówieniach publicznych oraz konieczności dbałości o interesy gminy Kielce, a jednak zrezygnował z przetargu”.

Według ustaleń sądu, różnica między rzeczywistymi kosztami udziału w delegacji a wpłatami uczestników została pokryta z budżetu miasta. „Różnicę w wysokości blisko 60 tys. zł pokrył Urząd Miasta”, a dodatkowo ze środków publicznych finansowano m.in. upominki i diety. Łączny koszt wyjazdu wyniósł niemal 160 tys. zł.

Sam Wojciech Lubawski nie zgadza się z wyrokiem i zapowiada dalszą walkę o swoje racje. Jak relacjonuje PAP, były samorządowiec przekonywał, że jego „jedynym celem był rozwój miasta”, a wyjazd miał służyć nawiązaniu współpracy międzynarodowej, m.in. w obszarze przemysłu mody i edukacji.

Wyrok nie jest prawomocny. Sprawa ciągnęła się od 2023 roku. Jak podkreślono w uzasadnieniu, mimo braku wcześniejszej karalności oskarżonego, „stopień społecznej szkodliwości czynu” był znaczący.