Profanacja bajki, czyli „Smerfy 2” - zdjęcie
10.08.13, 18:00

Profanacja bajki, czyli „Smerfy 2”

32

Wydawało mi się, że „Smerfów” zepsuć się nie da. Serial mojego dzieciństwa i młodości wydawał się taki niewinny, że nie sposób było w nim przemycić głupich i błędnych treści. A jednak autorom „Smerfów 2” to się udało. Film jest słaby, nudnawy, ale przede wszystkim szkodliwy.

Zacznijmy od treści. Fabuła jest prosta, jak konstrukcja cepa. Smerfetka ma urodziny, smerfy chcą jej zrobić niespodziankę, więc unikają jej, a ją dręczy świadomość pochodzenia od Gargamela i wątpliwości, co do pochodzenia. Zły Gargamel wysyła po nią do wioski wredkę (swojego stworka), która porywa ją, by ta przekazała mu tajemnicę eliksiru, który chce wykorzystać do panowania nad światem. W pościg wyrusza niewielka grupa pościgowa z Papą Smerfem na czele, której pomaga małżeństwo wraz z ojczymem mężczyzny. Smerfetkę próbują przeciągnąć na złą stronę inne wredki, a także Gargamel. Ale ostatecznie dobro zwycięża, Gargamel przegrywa i wszyscy (wraz z nowymi odmienionymi z wredek smerfami) wracają do wioski. W tle rozgrywa się jeszcze historia pojednania dorosłego mężczyzny z nigdy nie akceptowanym ojczymem.

Na pozór nie ma w tej historii nic strasznego. Można jej zarzucić schematyczność czy to, że nie wytrzymuje półtorej godziny filmu. Ale, gdy się już ją obejrzy, pozostaje niesmak. Gargamel z sympatycznego, w gruncie rzeczy safanduły, przekształcił się w postać demoniczną. Jego czary służą poniżaniu i niszczeniu ludzi, panowaniu nad nimi. Symboliczną wręcz sceną jest, gdy za pomocą czarów zmusza on ludzi do oddawania mu pokłonu. W tym filmie magia została więc pokazana, jako to, czym jest naprawdę, czyli szatańsko inspirowaną grą ze złem. Nie jestem przekonany, że to są treści, które powinno się przekazywać dzieciom. Szczególnie, że postać ta niewiele ma już wspólnego z czarodziejem z bajki, który – choć zły – w gruncie rzeczy jest niegroźny.

Tak przedstawiona magia jest zawsze zła, bo jest sposobem kontrolowania, panowania nad innymi. A skoro tak to niemożliwa staje się magia dobra, a tej służy Papa Smerf i sama Smerfetka. Ale w filmie wcale tak nie jest. Magia może być dobra lub zła, w zależności od tego komu służy. I to jest fałsz, który w zabawowej formie sączy się w umysły naszych dzieci, i to w sytuacji, kiedy zło jest przedstawione w tym filmie niezwykle widowiskowo, realnie, wcale nie po dziecinnemu.

I wreszcie zarzut ostatni to sposób przedstawiania więzi rodzinnych. Znowu mamy tu do czynienia z rodziną patchworkową, z synem zostawionym przez ojca i fantastycznym ojczymem, który próbuje go obłaskawić. I to jest wątek, z którym mam problem, bo z jednej strony pokazuje on zło, jakie wyrządza dziecku zostawiający je ojciec (niedojrzałość bohatera, jego emocjonalne braki są przedstawione w niezwykle realistyczny sposób i zmuszają do skonfrontowania się z tą winą ojców zostawiających swoje dzieci), ale z drugiej jest kolejną próbą oswajania dzieci z tym, że nie są wychowywane przez własnych ojców i przekonywania ich, że w istocie nic się nie stało, że to norma, i że powinny zaakceptować nowego tatusia. Oczywiście ten brak nie jest winą dziecka i oczywiście trzeba je z nimi nauczyć żyć (a mężczyzna, która spełni – choćby połowicznie rolę ojca – jest konieczny) i funkcjonować. Pytanie tylko, czy lekarstwem na chorobę jest lekceważenie (a film ma takie przesłanie) więzi biologicznych i gloryfikowanie patchworkowych wujków (a taki przekaz jest miejscami zupełnie wprost formułowany w filmie), przyszywanych do rodziny? Szczerze wątpię.

I na koniec humor. Tak nędznych, odwołujących się do najniższych instynktów, dowcipów nie słyszeliśmy dawno. W tym filmie dla dzieci śmieszyć ma to, że bohater uderzył się w jądra, albo że pokazał pośladki... Gratuluję twórcom wyczucia, a rodzicom doradzamy: oszczędźcie kasę i na ten film dzieci nie prowadźcie. A jeśli chcecie zapoznać je ze Smerfami, to wróćcie do pierwszych odcinków tej znakomitej serii, zamiast truć dzieci „Smerfami 2”.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze (32):

anonim2013.08.10 19:22
Profanacja portalu internetowego, czyli "Fronda.pl" Pozdrawiam
anonim2013.08.10 19:30
Zgadzam się z większością nieideologicznych zarzutów redaktora Terlikowskiego. Jest to niewątpliwie kiepski film. Miłego wieczoru :)
anonim2013.08.10 19:34
Poszukiwacz Prawdy - najgorsze jest to, że redaktor Terlikowski przemieszał zarzuty natury ideologicznej z tymi natury artystycznej Wyszedł z tego taki dziwaczny mix. Z drugiej strony może i się trochę czepiam i na portalu katolickim (?) takie teksty mogą się pojawiać. Jednak mnie osobiście trochę razi takie przemycanie swojej wizji świata. No cóż. Jedno jest pewne, że nigdy redaktor Terlikowski nie dostałby pracy jako recenzent filmowy.
anonim2013.08.10 19:48
Poszukiwacz Prawdy - no dobrze dobrze mnie chodzi oto, że nie można oceniać filmów na zasadzie, że jeśli propagują ideologię z którą się nie zgadzam to jest już obiektywnie zły film. Na przykład tutaj mniej wyrobiony czytelnik może po tekście redaktora odnieść wrażenie, że jeśli w jakimś filmie magia jest ukazana jako dobra to jest zły film. Przekonanie o tym, że magia jest zawsze zła jest tezą ideologiczną. I jeśli się takie tezy formułuje to do dobrego tonu należy wyraźnie zaznaczenie tego. Nie można zacierać różnicy między zdaniami przykładowo.... Ten film jest zły bo scenariusz jest nielogiczny i aktorzy grają źle. Ten film jest zły bo pokazuje, że magia może być dobra.
anonim2013.08.10 19:55
o jest Piogal jak dobrze :) No cóż zdecydowałem się zabrać głos dlatego, że bardzo mile wspominam z dzieciństwa te smerfy. A takie recenzje w stylu redaktora Terlikowskiego to były charakterystyczne dla poprzedniego ustroju. Wtedy też klasyfikowano dzieła według poprawności ideologicznej i często się z tym maskowano. Z resztą nie trzeba chyba nikomu tego tłumaczyć.
anonim2013.08.10 20:09
Piogal - oby jak najczęściej. Oni cię potrzebują. Nawet jak o tym nie wiedzą. Pozdrawiam.
anonim2013.08.10 20:25
Chyba ta bajka faktycznie jest szkodliwa. Szkodzi głównie na umiejętność składnego wypowiadania się. 1. " ją dręczy świadomość pochodzenia od Gargamela i wątpliwości, co do pochodzenia" - czyli, że co ją w zasadzie dręczy? 2. "niewielka grupa pościgowa z Papą Smerfem na czele, której pomaga małżeństwo wraz z ojczymem mężczyzny" - mógłby mi to ktoś rozrysować? Komu pomogło małżeństwo z kim?
anonim2013.08.10 20:35
@Poszukiwacz Prawdy - moje piękne zielone oczy widziały już tekst - moim zdaniem mało prawdopodobny - że Smerfy noszą czapkę frygijską bo to jest symbol rewolucji antyfrancuskiej, a twórcy tej bajki są właściwie masonami. Rzecz w tym, iż niczego nie można wykluczyć, panie dzieju.
anonim2013.08.10 20:59
W animowanej bajce papa Smerf malował pentagramy - nic nowego:).
anonim2013.08.10 21:30
Podkreślam: mało prawdopodobny, ale nie możliwy.
anonim2013.08.10 22:00
Też byłem z moimi dzieciakami na tym filmie i odniosłem dokładnie takie samo wrażenie. Poczucie humoru prymitywne (żeby nie rzec rubaszne), postać Gargamela zamiast śmieszyć (jak kiedyś) irytuje. I te przemycane treści o "dobrodziejstwie" drugich tatusiów, wychowawców. W dodatku zabrakło mi głosów w dubbingu zbliżonych do starych głosów postaci. Gargamel mówiący Shrekiem brzmiał dziwnie. Mam świadomość, że Jerzy Stuhr to wybitny aktor, ale ciągać go do każdej bajki nie zawsze ma sens.
anonim2013.08.10 22:17
Panie Tomaszu, trochę się dziwię, że pisze pan o Smerfach (tych starszych częściach) w pozytywnym świetle. Mam nadzieje, że to tylko z niewiedzy. Skoro posiada pan informacje, że Hello Kitty jest demoniczną postacią to jak może pan nie wiedzieć, że tym bardziej te "słodkie i niewinne" smerfiątka. Ich imiona są nazwami indyjskich bożków i to nie przez przypadek! Ktoś, kto stworzył smerfy zrobił to całkowicie świadomie. Dla mnie ta bajka jako dziecka też była ok ale po nawróceniu Pan Bóg otwiera oczy i dziś omijam ją szerokim kołem i moim dzieciom też nie puszczam.
anonim2013.08.10 22:37
margolica -> Mylisz się Margolciu - Smerfy to spełnienie ideałów rasowych w postaci aryjskiej Smerfetki, wioska jest zarządzana przez fuhrera albo wrecz szefa Klux Klux Klanu - Smerfy mają białe stroje a lider ma czerwone jak w USA. Dodatkowo wrogowie Smerfów to narysowany rasistowsko mag o żydowsko brzmiącym nazwisku:).
anonim2013.08.10 22:46
E tam, film może nie najlepszy, ale to jednak bajka dla dzieci, byłem z córką (lat 6) i wyszła zadowolona.
anonim2013.08.11 0:56
Możliwe, że to dlatego iż jest późno ale "prosta" fabuła Smerfów w przedstawieniu Pana redaktora zamąciła mój umysł:)
anonim2013.08.11 1:59
Mam nadzieję, że wiecie, że smerfetka jest z in vitro? Stworzył ją w laboratorium Gargamel. Panie Tomaszu, trzeba mieć bardzo duży problem, żeby doszukiwać się tych szkodliwych treści podprogowych w bajkach dla dzieci. Pewnie dzieli się Pan swoimi spostrzeżeniami z rodziną. Żona potrafi jeszcze samodzielnie myśleć, ale dzieci pewnie wyrastają w przekonaniu, jakie to mają szczęście, bo wychowują się w pełnej rodzinie i jacy biedni są ich rówieśnicy, których rodzice się rozstali. Nie ważne, że z nowym partnerem można stworzyć kochającą rodzinę. Ważne, że DNA jest inne.
anonim2013.08.11 8:43
"W tym filmie magia została więc pokazana, jako to, czym jest naprawdę, czyli szatańsko inspirowaną grą ze złem. Nie jestem przekonany, że to są treści, które powinno się przekazywać dzieciom. Szczególnie, że postać ta niewiele ma już wspólnego z czarodziejem z bajki, który – choć zły – w gruncie rzeczy jest niegroźny." Czyli jest rzeczą niewłaściwą, że film uzmysławia dzieciom zagrożenia, jakie niesie za sobą magia oraz to, że zło stanowi faktyczne zagrożenie? Wcześniej dużo pisano na frondzie o oswajaniu dzieci z magią i złem przez przedstawianie tych zjawisk jako coś niegroźnego. Teraz jak czarnoksiężnik nie jest
anonim2013.08.11 10:08
Eryczku -> Widać że masz trudności z pojmowaniem sarkazmu niczym twój pierwowzór z miasteczka w Colorado:).
anonim2013.08.11 12:17
"Nie jestem przekonany, że to są treści, które powinno się przekazywać dzieciom. Szczególnie, że postać ta niewiele ma już wspólnego z czarodziejem z bajki, który – choć zły – w gruncie rzeczy jest niegroźny." A ja nie jestem przekonany, że opowiadanie dzieciom, że ich zbawca został sadystycznie zamordowany na krzyżu, nie niszczy im psychiki. Albo przymuszanie do oglądania Pasji Gibsona na lekcjach religii.
anonim2013.08.11 14:01
Pentagram na "Kamieniu długiego życia Smerfów" daje dużo do myślenia...
anonim2013.08.11 16:20
"A skoro tak to niemożliwa staje się magia dobra, a tej służy Papa Smerf i sama Smerfetka. Ale w filmie wcale tak nie jest. Magia może być dobra lub zła, w zależności od tego komu służy. I to jest fałsz, który w zabawowej formie sączy się w umysły naszych dzieci, i to w sytuacji, kiedy zło jest przedstawione w tym filmie niezwykle widowiskowo, realnie, wcale nie po dziecinnemu" czy w takim razie magia z której korzysta Bóg też służy złu?
anonim2013.08.11 16:41
To smutne że Jezus żył ze swoim ojczymem (bo wszak dogmatycznie katolicko był synem Boga) w rodzinie patchworkowej jak wynika z treści powyższej recenzji (zapewne do przedszkola ani recenzent, ani taki Sikorski swoich dzieci by nie puścili żeby miały z takim kontakt). Same smerfy to rzecz jasna społeczność iście klasztorna, jeśli nie liczyć Smerfetki w której o seksie to mowy nie ma a kieruje nią starszy papa w czerwonej (!) czapce. Dla recenzenta Gargamel z serialu jest niegroźnym safandułą który tylko tak na marginesie chce panować nad światem, zamordować [zjeść/wykorzystać] smerfy i tylko jego safandułowatość sprawia że mu się to nie udaje (smerfy gdy nawet były już złapane przez niego to tylko wszak tylko siedziały i się gapiły aż Gargamel sam się potknie, a sznury czy klatka same się otworzą). Magia w jego wydaniu? No przecież to nic groźnego według recenzenta - safandułowaci kapłani katoliccy wszak też stosują rytuały a inni oddają im pokłony. Nic nowego dla recenzenta. Ale może to już opętanie?
anonim2013.08.11 17:04
Kolega kreskówkowych Smerfów nie oglądał? Przeca tam bez przerwy Papa Smerf czarował, a oprócz Gargamela byli inni, bardziej kompetentni użytkownicy sztuk tajemnych.
anonim2013.08.11 17:15
Zaprezentowaną tutaj krytykę odnoszącą się do najnowszego filmu o smerfach można zastosować do 90% dotychczas powstałem literatury dla dzieci. Latające dywany, siedmiomilowe buty, kije samobije oraz magiczne pierścienie to w bajkach norma. Pierwszy przykład, jaki przychodzi mi do głowy - Kopciuszek, który swoje problemu rozwiązuje przy udziale czarów matki chrzestnej (sic!). Chociaż z drugiej strony należy docenić fakt, że autor prawidłowo nakreślił charakter relacji panujących w rodzinie patchworkowej (zła macocha). Może dzieci będą z tego miały jakąś naukę.
anonim2013.08.11 21:50
@Ernest Nie no, coś ty! Porno jest super!
anonim2013.08.11 21:51
Pierwsza część była tak żałosna, że na drugą nawet nie patrzę. Słowo "profanacja" użyte tutaj to pierwsze słowo pana Tomasza, z którym naprawdę się zgadzam (co nie oznacza, że oryginalna seria była świetna, bo po latach zestarzała się straszliwie).
anonim2013.08.11 21:56
Ja osobiście pana Terlikowskiego szczerze podziwiam za odwagę i trafność oceny sytuacji. Nasze dzieci zalewane są symboliką magiczną bez przerwy, a najłatwiej oddalić od siebie wysiłek czujności i udawać, że nic się nie dzieje. Zupełnie jak człowiek który wlazł po kolana w bagno i stwierdza, że wszystko jest git. Jak za chwilę się okaże, że tkwi po szyję i nie ma już ratunku, to przyjdzie refleksja, że jeden z drugim "oszołom" którzy przestrzegali przed łażeniem po bagnach mieli jednak rację. Wszystkie te pierdoły w tych bajkach nie znajdują się tam przypadkowo i mają na celu oswoić nasze dzieci z pewnymi rzeczami co w przyszłości skasuje im totalnie system "czerwonych lampek" w ich umysłach.
anonim2013.08.12 12:01
Trailery pokazywały żenujący poziom tego filmu na tyle dobrze, że wiedziałem że na to nie pójdę.
anonim2013.08.12 12:25
Może i te smerfy są kiepskie, ale jeśli chodzi o wątek tak zwanych więzi rodzinnych to rodziny patchworkowe istniały, istnieją i istnieć będą. Nic się nie zmieni. Nie każdy musi być wierzący i nikt nie ma prawa zmuszać młodej kobiety czy meżczyzny do życia w pojedynkę tylko dlatego, że ktoś okazał się nieodpowiedzialnym s*****em. Owszem, każdy jako katolik ma prawo tego nie popierać. I dzieciom należy przekazać (jeśli się jest katolikiem ortodoksyjnym) że tego się nie popiera, ale że nie każdy musi żyć aż w takiej zgodzie z biblią i każdy sam ma prawo wybrać jaką ścieżką podąży w życiu, a tak jak mi powiedział pewien kapłan, który mnie spowiadał - o grzechu lub jego braku ludzie sami muszą z Bogiem rozmawiać - Tobie nie wolno. I ja mojego syna tego uczę - że nie musi mu się podobać homoseksualizm, rodziny patwchorkowe, in vitro (którego nie uważam za morderstwo większe niż zabicie osy czy pająka) ale nie powinien i nie ma prawa nikomu mówić jak ma żyć.
anonim2013.08.12 22:52
@Eric Theodore Cartman Oj upadli co poniektórzy! Ja na pewno... Pod Krzyż Pana Jezusa ze swoimi grzechami i życiem!
anonim2013.09.4 14:36
o nie! rodzina patchworkowa! jak to? istnieje cos innego niz rodzina mamusia+ tatus+ 2 (lub wiecej dzieci)?!! zamykajmy nasze dzieci w oddzielnych szkołach by ograniczyć ich kontakt z takimi dewiantami!!
anonim2013.09.6 15:21
A moje dzieci smerfów nie oglądają (starej wersji także), Jakoś nikt z komentujących katolików nie zwrócił uwagi na propagowany w tej bajce new age i jej zagrożenia duchowe. Poza tym szkodliwa wychowawczo. Żaden z tych smerfów nie robi w bajce postępów rozwojowych, żaden nie dojrzewa.:Żarłok, próżniak, narcyz, pracoholik, zarozumialec itd. w czystych postaciach i żaden z nich nie rozwija się. Z którego mam brać przykład dziecko. No i oczywiście "wszyscy są braćmi" jak w UE.