„No, to chyba właśnie domknął się wiek XX i proszę państwa wypływamy na ciemne, nieznane i burzliwe wody...” – pisze, wskazując, że Europa musi przygotować się na zupełnie nowy układ sił. W jego interpretacji „rozpad NATO, który właśnie stał się faktem”, to nie tylko kwestia formalna, lecz przede wszystkim symbol utraty amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa.

Zdaniem Szczęsnego konsekwencje tego procesu będą wielowymiarowe. „Kryzys wokół Zatoki Perskiej i wycofanie się Amerykanów z ochrony strategicznej nad Europą – bo tak należy czytać rozpad NATO – oznacza, że kraje UE znajdą się pod ogromną presją, rozrywane przez różne, sprzeczne ze sobą tendencje” – podkreśla. W jego ocenie Europa stanie przed koniecznością redefinicji swojej polityki bezpieczeństwa, gospodarki oraz relacji międzynarodowych.

Jednym z głównych kierunków, jakie mogą się pojawić, jest – według autora – przyspieszenie procesów integracyjnych. „Najważniejszy będzie oczywiście silny nurt federacyjny. Kryzys zostanie wykorzystany jako impuls dla zjednoczenia Europy lub przynajmniej do próby przejęcia jeszcze większej kontroli nad państwami narodowymi przez ‘brukselczyków’” – ocenia Szczęsny. Zaznacza przy tym, że taka integracja musiałaby opierać się na wspólnych fundamentach ideowych i gospodarczych, które w obecnych warunkach są coraz bardziej napięte.

W jego opinii jednym z najtrudniejszych wyzwań będzie ułożenie relacji z Rosją. „Wobec powiększającego się antagonizmu transatlantyckiego Europa będzie musiała jakoś dogadać się z Rosją – będziemy pewno niebawem widzieć różne związane z tym próby” – pisze. Jednocześnie wskazuje na strategiczny dylemat wobec Chin, które są dla Unii jednocześnie partnerem i zagrożeniem. „Chiny są Unii potrzebne, ale są też dla UE zabójcze” – zauważa, dodając, że alternatywy, takie jak współpraca z Indiami, mają charakter długofalowy i nie zastąpią szybko dotychczasowych zależności.

Autor nie pozostawia złudzeń co do przyszłości relacji między Europą a Stanami Zjednoczonymi. „Najbliższe 5 lat będzie ciężkie. Nawet jeśli trumpiści przegrają wybory w USA za 2,5 roku, to – umówmy się – wzajemne relacje już nie wrócą do normy” – podkreśla. W jego ocenie „ład transatlantycki się skończył i już”, a różnice między Europą a Ameryką mają charakter strukturalny, a nie tylko polityczny.

Szczególnie trudną sytuację widzi dla Polski, która – jak wskazuje – znajduje się między różnymi wizjami porządku międzynarodowego. „Polska jest w niekomfortowej sytuacji, gdyż alternatywą jest ład eurazjatycki, co oznacza powrót Rosji do gry ‘na pełnej’” – ostrzega. W tym kontekście podkreśla znaczenie relacji z Ukrainą: „Nie ma w Europie dwóch innych krajów, które miałyby podobny potencjał, a zarazem podzielały pogląd co do Rosji”.

Komentator zwraca także uwagę na szybkie tempo zmian zachodzących w Europie. „Pęknięcie idzie szybko...” – konstatuje, wskazując m.in. na działania podejmowane przez przywódców europejskich w kierunku większej autonomii gospodarczej i finansowej. Jego zdaniem obecne napięcia mają głębsze korzenie, związane z narastającym antyamerykanizmem oraz przekonaniem Europy o własnej niezależności.

„Europa nie chce już być amerykańskim ‘junior partnerem’, jest przekonana o swojej moralnej wyższości oraz o nietrwałości prezydentury Trumpa” – pisze Szczęsny, dodając, że kontynent wierzy w możliwość budowy nowego ładu międzynarodowego opartego na własnych zasadach. Jednocześnie przestrzega, że nadchodzące lata będą okresem dużej niestabilności: „Czas pokaże, ale to nie będą spokojne czasy” - konkluduje.