Zgodnie z ogłoszeniem ministra energii Miłosza Motyki maksymalne ceny paliw na 2 kwietnia wyniosą:

  • benzyna Pb95 – 6,23 zł za litr,
  • benzyna Pb98 – 6,84 zł za litr,
  • olej napędowy – 7,65 zł za litr.

Oznacza to wzrost cen benzyn względem wcześniejszych dni obowiązywania regulacji oraz niewielką korektę w dół w przypadku diesla.

Jeszcze na początku obowiązywania nowych przepisów – od 31 marca – ceny były wyraźnie niższe niż wcześniejsze poziomy rynkowe. Benzyna Pb95 kosztowała maksymalnie 6,16 zł, a olej napędowy 7,6 zł za litr. W porównaniu z wcześniejszymi średnimi rynkowymi oznaczało to spadki sięgające nawet kilkunastu procent.

Nowy system opiera się na codziennym wyznaczaniu maksymalnej ceny detalicznej paliw. Rząd zdecydował się na ten krok, aby – jak wskazano – przeciwdziałać podwyżkom mimo obniżek podatków, w tym VAT do 8 proc. i akcyzy.

W praktyce oznacza to, że największe podmioty rynku paliwowego przekazują do resortu energii dane o cenach hurtowych. Na ich podstawie ustalana jest średnia, która staje się bazą do wyznaczenia ceny maksymalnej.

Jak tłumaczył wiceminister energii Wojciech Wrochna na antenie RMF24, celem jest przewidywalność: „będziemy się starali obwieszczać maksymalną cenę paliwa o stałej porze, żeby wszyscy przyzwyczaili się do tego, kiedy to weryfikować”.

Podczas briefingu na stacji paliw Orlen minister Miłosz Motyka przekonywał, że wprowadzone rozwiązania działają zgodnie z planem.

Jednocześnie zaznaczył, że sytuacja na rynku paliw pozostaje silnie uzależniona od wydarzeń międzynarodowych: „Nikt z nas […] nie ma wpływu na to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie”.