Wiśniewska przekonuje też, że „może to dla ultrakatolików idą gorsze czasy? Papież Franciszek, choć jako kardynał oficjalnie sprzeciwiał się legalizacji małżeństw homoseksualnych, jak dotąd tego nie powtórzył. A według "New York Timesa" kard. Bergoglio przekonywał nawet hierarchów w Argentynie, że związki partnerskie to mniejsze zło” - przekonuje. I choć doniesieniom „NYT” jednoznacznie zaprzeczali współpracownicy obecnego papieża, to takie drobiazki pani Wiśniewskiej nie zajmują.

Ona chce przekonać, że już niebawem homoseksualizm będzie w Kościele cool i cacy. „Mocne i otwarte jak na kościelne realia wypowiedzi kard. Schönborna czy abp. Martiniego mogą świadczyć, że w kwestii etyki seksualnej, a w tym praw dla osób tej samej płci, w Kościele zbliża się odwilż. Trudno, skoro można kardynałów wyzywać od homoheretyków, można też - w razie czego - ekskomunikować papieża” - dodaje.

A ja mogę na to powiedzieć tylko tyle, że „odwilży” nie będzie. Jakakolwiek zmiana nauczania Kościoła w tej sprawie byłaby bowiem zdradą chrześcijańskiej i biblijnej antropologii, odrzuceniem autporytetu Pisma Świętego i wreszcie radykalną zmianą rozumienia grzechu. I każdy kto ma minimalne pojęcie o katolicyzmie o tym wie. Wiedzą o tym również wspomniani przeze mnie i przez Katarzynę Wiśniewską hierarchowie, ale oni najwyraźniej postawili sobie za cel stopniowe, polegające na rozmywaniu prawdy o ocenie moralnej aktów homoseksualnej, niszczenie całej doktryny Kościoła. Nie są w tym pierwsi, ani ostatni. Ale Kościół nigdy swojej doktryny nie zmieni. Nie ma bowiem nad nią władzy.

Tomasz P. Terlikowski