O co chodzi redaktorowi Blumsztajnowi?
„W zeszłorocznym Marszu Niepodległości szedłem jako dziennikarz z nacjonalistami. Byli zdyscyplinowani, zorganizowani i poprawni. Widziałem też zamaskowanych, agresywnych bojówkarzy. Trudno było rozpoznać, którą stronę reprezentują”. Wygląda jak pytanie sympatyzujące z patriotyczną manifestacją dziennikarza? Bynajmniej. Tak zaczyna się wywiad dziennikarza „Metra” z Sewerwynem Blumsztajnem, który z rozbrajającą szczerością przyznaje, że zamaskowani byli i narodowcy i blokujący Marsz, więc trudno było ich odróżnić. I niewinnie zapewnia: „Widziałem, że lewacy czasem odrzucają kamienie, ale sami nie atakowali”. Doprawdy, Krytyka Polityczna i Porozumienie 11 listopada zgromadziło całe zastępy niewinnych chórów anielskich, które tylko stały i blokowały.